Wywiad z najmłodszym trenerem w kraju - Jakubem Juniewiczem

Wywiad z najmłodszym trenerem w kraju - Jakubem Juniewiczem

Najmłodszy trener w Polsce ciągle biegający ze swoimi zawodnikami na mistrzostwach Polski, multimedalista mistrzostw kraju, a teraz także trener najlepszych zawodników w kraju. O kim mowa? Zawodniku i trenerze STS Pomeranii Szczecinek.

Patryk Jasiński: Jesteś chyba najmłodszym aktywnym trenerem w kraju, masz dopiero 22 lata i już kilka medali mistrzostw kraju wraz ze swoim zawodnikami. Jak to wszystko się zaczęło?

Jakub Juniewicz: Mój pierwszy obóz 'zaliczyłem', gdy miałem zaledwie 2 lata, za dużo z niego nie pamiętam, ale od tamtej pory uczestniczyłem w całorocznych przygotowaniach do sezonu, razem z zawodnikami trenowanych przez moich rodziców. Z biegiem czasu zacząłem aktywnie brać udział w zajęciach, a w 3 klasie gimnazjum podjąłem decyzję, żeby zacząć trenować na poważnie. Idąc tą drogą postanowiłem przenieść się do szkół i trenerów w innych miastach - Wrocławiu i Gdańsku. W drugiej klasie liceum wróciłem do rodzinnego miasta i od tego momentu zacząłem pomagać rodzicom w treningach, rok później od razu po maturze zbudowaliśmy grupę treningową i tak to funkcjonuje do dziś.

PJ: Zawodem trenera zajmują się także rodzice. Jaki wpływ na Twoje decyzje mieli właśnie oni?

JJ: Szczerze mówiąc nie miałem żadnego nacisku z ich strony, nawet zachęcali i zachęcają mnie do tego żebym jeszcze skupił sie na sobie i nadal zdobywał doświadczenie jako zawodnik, jednak ja jestem innego zdania. Mimo wszystko stwierdzam, że to oni zainspirowali mnie tym sportem, a właściwie to nie mogło być inaczej, bo moje siostry również były sprinterkami, więc gdybym nie trenował, to chyba siedziałbym sam w domu cały czas (śmiech).

PJ: Twój tata to także mocny działacz w Szczecinku jak i całym województwie zachodniopomorskim. Możesz liczyć na jego wsparcie w wielu kwestiach?

JJ: Myślę, że zawsze mogę liczyć, jeżeli chodzi o wsparcie w obszarze sportu to odnosi się ono głównie do spraw organizacyjnych (obozy, wyjazdy itp.).

PJ: Można powiedzieć, że twoi zawodnicy trenowali wcześniej z Tobą w grupie, zajmując się rolą trenera przejąłeś część z nich - jak to jest zmienić się z klubowego kolegi w trenera?

JJ: Od lat zawodnicy Pomeranii, to wyjątkowo ułożone i zdyscyplinowane osoby. Wszyscy skupieni jesteśmy na długofalowym celu i po prostu go realizujemy. Uważam, że miałem ułatwioną sprawę ze względu na zaufanie, jakim siebie darzymy i postępy, jakie wspólnie zaczęliśmy robić. Na pewno doświadczenie, jakie nabyłem w kontaktach i przy współpracy z innymi trenerami również przyczyniło się do tego jak ja chcę być odbierany jako trener. Uważam, że na treningach atmosfera się nie zmieniła, ale w głównej mierze to mnie dotyczą teraz pewne ograniczenia.

PJ: W swojej grupie masz m. in. medalistów mistrzostw Polski na płotkach - Oliwię Małkiewicz (juniorka, medalistka MPJ w Białej Podlaskiej), Wiktora Santkiewicza (junior młodszy, złoto na OOM w Łodzi na 110 metrów przez płotki). Mocnym zawodnikiem jest jeszcze Dominik Staśkiewicz, który zaczął się układać nie tylko na płotkach, ale i w biegach płaskich. Jak to jest mieć zawodników w podobnym wieku do swojego?

JJ: Zgadza się, wszyscy wymienieni, to mocni zawodnicy z czołówki krajowej w swoich kategoriach wiekowych. Trenowanie rówieśników na pewno jest wyzwaniem, tym bardziej, że znamy się od wielu lat i wiemy, co kto ma za uszami (śmiech), lecz z drugiej strony to, że wiemy o sobie dużo, pomaga i zdecydowanie ułatwia codzienną komunikację. Jak wcześniej wspomniałem, uważam, że poprawa wyników zwiększa również zaufanie do metod treningowych.

PJ: Nie ma buntów?

JJ: Jeżeli chodzi o męską część grupy treningowej, to nie pamiętam by były. Z kobietami, jak w życiu (śmiech) to odrobinę inna historia, wymaga na pewno innego podejścia. Mimo wszystko nie ma jakichś większych problemów, jesteśmy świadomi, po co to wszystko robimy i przypomnienie tego zawsze „chłodzi głowy”.

PJ: O ile Oliwia i Wiktor to typowi płotkarze, to Dominik jest bardzo szybki (10.71/21.68 - 2015), ale brakuje mu techniki - jakie masz plany względem jego? Z taką szybkością i lepszą techniką może powalczyć o medale mistrzostw kraju na płotkach.

JJ: Oliwia i Wiktor również startują na 100 i 200m i to dosyć często. W przypadku Dominika to podjęliśmy kilka miesięcy temu decyzję, że jeżeli chcemy jeszcze coś osiągnąć w tym sporcie to na razie skupiamy się na płotkach. Niestety jako bardzo młody zawodnik przez zbyt duże obciążenia treningowe, szybki sukces, a potem regres, trudno było postawić go na nogi. Początki były dla niego męczące, miał spore kłopoty z nauczeniem się najprostszych ćwiczeń płotkarskich, jednak cel i determinacja przynoszą bardzo dobre efekty, dzięki temu Dominik ma motywację do ciężkiego treningu. Dzisiaj jest już ogromny postęp (pobity mój rekord województwa zachodniopomorskiego) i wizja na jeszcze lepsze bieganie - poniżej 14 sekund. Medale MP może już zacząć zdobywać od września na „młodzieżówce”.

PJ: W grupie masz też młodszych zawodników jak Justyna Chałubińska, Kamil Szumert czy Jakub Olejniczak, którzy już ocierają się o podia mistrzostw Polski w kat. JMŁ, Juniora czy Młodzieżowca. Na brak zdolnych zawodników raczej nie narzekasz.

JJ: Dodam, że Justyna jest dwukrotną medalistką Mistrzostw Polski w sprintach (głównie 200m) skupia się na poprawie swojego poziomu sportowego. Jakub wynikowo jest w krajowej czołówce, regularnie trenuje i cierpliwie czeka na swój dzień, zaś Kamil poczynił znaczne postępy odkąd przeszedł do nas z innego klubu, mimo wszystko nie osiągnął jeszcze swoich maksymalnych możliwości, wiem że drzemią w nim jeszcze rezerwy. Zbudowanie silnej i zgranej grupy to nie jest łatwa sprawa, ale kiedy już się to uda, to prawie każdy z jej członków osiąga sukces, jeden drugiego wspiera, inspiruje i motywuje.

PJ: W Szczecinku macie halę lekkoatletyczną i nienajgorsze zaplecze sportowe, walczycie także o stadion. Jak wygląda lekkoatletyka i podejście do niej w mieście?

JJ: Są dwa kluby lekkoatletyczne, każdy działa we własnym zakresie. Niestety nasza hala, bez modernizowanej bieżni, przeżywszy kilka pokoleń, jest od wielu lat w opłakanym stanie, cieszy jednak, że powstaje nowa w innej lokalizacji. Dużym plusem jest odnowiona siłownia i wizja stadionu, który ma powstać do 2017 roku.

PJ: Sam przed trzema laty byłeś mistrzem kraju w biegu na 60 metrów przez płotki w Spale czasem 7.95, po krótkiej absencji wracasz do trenowania. W tym roku byłeś piąty na hali, planujesz w dalszym ciągu trenować na wysokim poziomie, czy może czas poświęcić się trenerce?

JJ: Chciałbym jeszcze sobie coś udowodnić, na pewno do hali 2016 podejmuję wyzwanie i będę wprowadzał nowości w treningu, testując go na sobie, a w przypadku pozytywnej reakcji, na pewno przygotuję się również pod sezon letni. Na tą chwile uważam, że bycie aktywnym trenerem przynosi dobre efekty.

PJ: Jako zawodnik biegający przez płotki specjalizujesz się chyba właśnie w biegach przez płotki? Czy do swojej grupy szukasz tylko takich zawodników?

JJ: Można powiedzieć, że płotki stawiam na pierwszym miejscu, bo mam największe doświadczenie w tej konkurencji, a na samą technikę płotkarską zawsze kładziono w „naszym” klubie duży nacisk. Każdy zawodnik, bez znaczenia czy z konkurencji siłowych, skocznościowych, czy sprinterskich „pędzel płotkarski” opanowywał do perfekcji, bo to niejako baza dla prawidłowego kroku biegowego.

Nie będę upierał się do trenowania z kimś płotków, jeżeli zawodnik ma predyspozycje szybkościowo-siłowe, a nie ma odpowiednich warunków fizycznych do ich biegania. Nie szukam na siłę zawodników pod tą konkurencję, nie ograniczam swoich horyzontów, tylko w tym zakresie. Interesuje mnie trening w szeroko pojętej lekkiej atletyce.

PJ: Jesteś młodym trenerem, masz także bagaż doświadczenia związany ze swoimi treningami. Stosujesz się do sprawdzonych, podręcznikowych metod czy sięgasz po nowe sposoby trenowania i kierujesz intuicją?

JJ: Wszystkiego „po trochu”. Co roku, wracam do książkowych pozycji z mojej biblioteczki (nawet takich sprzed 30-40 lat), analizuję nowe metody treningowe i bazując na tym co z danym zawodnikiem zrobiliśmy, intuicyjnie tworzę w głowię plany przygotowań, eliminując to co się nie sprawdziło.

PJ: Utworzyłeś swój profil na facebooku - jaki masz pomysł na jego prowadzenie? Jakieś porady, wskazówki?

JJ: Myślę, że wraz z przygotowaniami pod sezon halowy 2016 będę bardziej szczegółowo przedstawiał nasze poczynania, metody i wszystko, co związane z moją działalnością trenerską i rozwojem w tym obszarze. Zapraszam wszystkich na mój fanpejdż, jestem otwarty na dialog i komunikację z trenerami i zawodnikami.

PJ: Jakie cele na przyszły sezon halowy i letni? Powiększenie grupy czy podniesienie umiejętności obecnych zawodników?

JJ: Jedno drugiego nie wyklucza (śmiech). Nawiązując do stawianych celów, w sezonie halowym na pewno liczę na dobre występy, natomiast przede wszystkim będziemy skupiać się na wypełnieniu minimów na Mistrzostwa Świata Juniorów w Kazaniu, to priorytet i duża szansa dla juniorów. Jeżeli chodzi o starszych zawodników to nie chcę nic mówić, jeżeli starczy motywacji, funduszy i zdrowia to może być ciekawie.

PJ: Są jakieś wskazówki, których udzieliłbyś młodym zawodnikom i trenerom?

JJ: Trenerom, żeby nie spoczywali na laurach i cały czas inwestowali w swoją wiedzę. Zawodnikom życzę mądrych trenerów, wytrwałości i odwagi w kreowaniu własnej przyszłości. Jeżeli ktoś czuje, że potrzebuje zmian, to nie powinien wahać się ani chwili.

PJ: Czego Twoim zdaniem brakuje polskiej królowej, aby podnosić osiągnięcia?

JJ: Wiedzy, szkoleń, nowych metod szkoleniowych, współpracy z trenerami zagranicznymi. Nie kształcimy sobie zaplecza w postaci młodych trenerów, doświadczeni trenerzy nie rozwijają swoich następców widząc w nich konkurentów a nie sprzymierzeńców. Niestety często mamy do czynienia z mitem, że jak młody to się nie zna. A ja młody jestem, wiem czego jeszcze nie wiem, nie spoczywam na laurach, tylko działam, działam, działam. Po swojemu (śmiech).

PJ: Powodzenia, dziękuję za wywiad :)

JJ: Dziękuję, pozdrawiam :-)

<p>Patryk Jasiński: Jesteś chyba najmłodszym aktywnym trenerem w kraju, masz dopiero 22 lata i już kilka medali mistrzostw kraju wraz ze swoim zawodnikami. Jak to wszystko się zaczęło?

<p>Jakub Juniewicz: Mój pierwszy obóz 'zaliczyłem', gdy miałem zaledwie 2 lata, za dużo z niego nie pamiętam, ale od tamtej pory uczestniczyłem w całorocznych przygotowaniach do sezonu, razem z zawodnikami trenowanych przez moich rodziców. Z biegiem czasu zacząłem aktywnie brać udział w zajęciach, a w 3 klasie gimnazjum podjąłem decyzję, żeby zacząć trenować na poważnie. Idąc tą drogą postanowiłem przenieść się do szkół i trenerów w innych miastach - Wrocławiu i Gdańsku. W drugiej klasie liceum wróciłem do rodzinnego miasta i od tego momentu zacząłem pomagać rodzicom w treningach, rok później od razu po maturze zbudowaliśmy grupę treningową i tak to funkcjonuje do dziś.

<p>PJ: Zawodem trenera zajmują się także rodzice. Jaki wpływ na Twoje decyzje mieli właśnie oni?

<p>JJ: Szczerze mówiąc nie miałem żadnego nacisku z ich strony, nawet zachęcali i zachęcają mnie do tego żebym jeszcze skupił sie na sobie i nadal zdobywał doświadczenie jako zawodnik, jednak ja jestem innego zdania. Mimo wszystko stwierdzam, że to oni zainspirowali mnie tym sportem, a właściwie to nie mogło być inaczej, bo moje siostry również były sprinterkami, więc gdybym nie trenował, to chyba siedziałbym sam w domu cały czas (śmiech).

<p>PJ: Twój tata to także mocny działacz w Szczecinku jak i całym województwie zachodniopomorskim. Możesz liczyć na jego wsparcie w wielu kwestiach?

<p>JJ: Myślę, że zawsze mogę liczyć, jeżeli chodzi o wsparcie w obszarze sportu to odnosi się ono głównie do spraw organizacyjnych (obozy, wyjazdy itp.).

<p>PJ: Można powiedzieć, że twoi zawodnicy trenowali wcześniej z Tobą w grupie, zajmując się rolą trenera przejąłeś część z nich - jak to jest zmienić się z klubowego kolegi w trenera?

<p>JJ: Od lat zawodnicy Pomeranii, to wyjątkowo ułożone i zdyscyplinowane osoby. Wszyscy skupieni jesteśmy na długofalowym celu i po prostu go realizujemy. Uważam, że miałem ułatwioną sprawę ze względu na zaufanie, jakim siebie darzymy i postępy, jakie wspólnie zaczęliśmy robić. Na pewno doświadczenie, jakie nabyłem w kontaktach i przy współpracy z innymi trenerami również przyczyniło się do tego jak ja chcę być odbierany jako trener. Uważam, że na treningach atmosfera się nie zmieniła, ale w głównej mierze to mnie dotyczą teraz pewne ograniczenia.

<p>PJ: W swojej grupie masz m. in. medalistów mistrzostw Polski na płotkach - Oliwię Małkiewicz (juniorka, medalistka MPJ w Białej Podlaskiej), Wiktora Santkiewicza (junior młodszy, złoto na OOM w Łodzi na 110 metrów przez płotki). Mocnym zawodnikiem jest jeszcze Dominik Staśkiewicz, który zaczął się układać nie tylko na płotkach, ale i w biegach płaskich. Jak to jest mieć zawodników w podobnym wieku do swojego?

<p>JJ: Zgadza się, wszyscy wymienieni, to mocni zawodnicy z czołówki krajowej w swoich kategoriach wiekowych. Trenowanie rówieśników na pewno jest wyzwaniem, tym bardziej, że znamy się od wielu lat i wiemy, co kto ma za uszami (śmiech), lecz z drugiej strony to, że wiemy o sobie dużo, pomaga i zdecydowanie ułatwia codzienną komunikację. Jak wcześniej wspomniałem, uważam, że poprawa wyników zwiększa również zaufanie do metod treningowych.

<p>PJ: Nie ma buntów?

<p>JJ: Jeżeli chodzi o męską część grupy treningowej, to nie pamiętam by były. Z kobietami, jak w życiu (śmiech) to odrobinę inna historia, wymaga na pewno innego podejścia. Mimo wszystko nie ma jakichś większych problemów, jesteśmy świadomi, po co to wszystko robimy i przypomnienie tego zawsze „chłodzi głowy”.

<p>PJ: O ile Oliwia i Wiktor to typowi płotkarze, to Dominik jest bardzo szybki (10.71/21.68 - 2015), ale brakuje mu techniki - jakie masz plany względem jego? Z taką szybkością i lepszą techniką może powalczyć o medale mistrzostw kraju na płotkach.

<p>JJ: Oliwia i Wiktor również startują na 100 i 200m i to dosyć często. W przypadku Dominika to podjęliśmy kilka miesięcy temu decyzję, że jeżeli chcemy jeszcze coś osiągnąć w tym sporcie to na razie skupiamy się na płotkach. Niestety jako bardzo młody zawodnik przez zbyt duże obciążenia treningowe, szybki sukces, a potem regres, trudno było postawić go na nogi. Początki były dla niego męczące, miał spore kłopoty z nauczeniem się najprostszych ćwiczeń płotkarskich, jednak cel i determinacja przynoszą bardzo dobre efekty, dzięki temu Dominik ma motywację do ciężkiego treningu. Dzisiaj jest już ogromny postęp (pobity mój rekord województwa zachodniopomorskiego) i wizja na jeszcze lepsze bieganie - poniżej 14 sekund. Medale MP może już zacząć zdobywać od września na „młodzieżówce”.

<p>PJ: W grupie masz też młodszych zawodników jak Justyna Chałubińska, Kamil Szumert czy Jakub Olejniczak, którzy już ocierają się o podia mistrzostw Polski w kat. JMŁ, Juniora czy Młodzieżowca. Na brak zdolnych zawodników raczej nie narzekasz.

<p>JJ: Dodam, że Justyna jest dwukrotną medalistką Mistrzostw Polski w sprintach (głównie 200m) skupia się na poprawie swojego poziomu sportowego. Jakub wynikowo jest w krajowej czołówce, regularnie trenuje i cierpliwie czeka na swój dzień, zaś Kamil poczynił znaczne postępy odkąd przeszedł do nas z innego klubu, mimo wszystko nie osiągnął jeszcze swoich maksymalnych możliwości, wiem że drzemią w nim jeszcze rezerwy. Zbudowanie silnej i zgranej grupy to nie jest łatwa sprawa, ale kiedy już się to uda, to prawie każdy z jej członków osiąga sukces, jeden drugiego wspiera, inspiruje i motywuje.

<p>PJ: W Szczecinku macie halę lekkoatletyczną i nienajgorsze zaplecze sportowe, walczycie także o stadion. Jak wygląda lekkoatletyka i podejście do niej w mieście?

JJ: Są dwa kluby lekkoatletyczne, każdy działa we własnym zakresie. Niestety nasza hala, bez modernizowanej bieżni, przeżywszy kilka pokoleń, jest od wielu lat w opłakanym stanie, cieszy jednak, że powstaje nowa w innej lokalizacji. Dużym plusem jest odnowiona siłownia i wizja stadionu, który ma powstać do 2017 roku.

<p>PJ: Sam przed trzema laty byłeś mistrzem kraju w biegu na 60 metrów przez płotki w Spale czasem 7.95, po krótkiej absencji wracasz do trenowania. W tym roku byłeś piąty na hali, planujesz w dalszym ciągu trenować na wysokim poziomie, czy może czas poświęcić się trenerce?

<p>JJ: Chciałbym jeszcze sobie coś udowodnić, na pewno do hali 2016 podejmuję wyzwanie i będę wprowadzał nowości w treningu, testując go na sobie, a w przypadku pozytywnej reakcji, na pewno przygotuję się również pod sezon letni. Na tą chwile uważam, że bycie aktywnym trenerem przynosi dobre efekty.

<p>PJ: Jako zawodnik biegający przez płotki specjalizujesz się chyba właśnie w biegach przez płotki? Czy do swojej grupy szukasz tylko takich zawodników?

<p>JJ: Można powiedzieć, że płotki stawiam na pierwszym miejscu, bo mam największe doświadczenie w tej konkurencji, a na samą technikę płotkarską zawsze kładziono w „naszym” klubie duży nacisk. Każdy zawodnik, bez znaczenia czy z konkurencji siłowych, skocznościowych, czy sprinterskich „pędzel płotkarski” opanowywał do perfekcji, bo to niejako baza dla prawidłowego kroku biegowego.

<p>Nie będę upierał się do trenowania z kimś płotków, jeżeli zawodnik ma predyspozycje szybkościowo-siłowe, a nie ma odpowiednich warunków fizycznych do ich biegania. Nie szukam na siłę zawodników pod tą konkurencję, nie ograniczam swoich horyzontów, tylko w tym zakresie. Interesuje mnie trening w szeroko pojętej lekkiej atletyce.

<p>PJ: Jesteś młodym trenerem, masz także bagaż doświadczenia związany ze swoimi treningami. Stosujesz się do sprawdzonych, podręcznikowych metod czy sięgasz po nowe sposoby trenowania i kierujesz intuicją?

<p>JJ: Wszystkiego „po trochu”. Co roku, wracam do książkowych pozycji z mojej biblioteczki (nawet takich sprzed 30-40 lat), analizuję nowe metody treningowe i bazując na tym co z danym zawodnikiem zrobiliśmy, intuicyjnie tworzę w głowię plany przygotowań, eliminując to co się nie sprawdziło.

<p>PJ: Utworzyłeś swój profil na facebooku - jaki masz pomysł na jego prowadzenie? Jakieś porady, wskazówki?

<p>JJ: Myślę, że wraz z przygotowaniami pod sezon halowy 2016 będę bardziej szczegółowo przedstawiał nasze poczynania, metody i wszystko, co związane z moją działalnością trenerską i rozwojem w tym obszarze. Zapraszam wszystkich na mój fanpejdż, jestem otwarty na dialog i komunikację z trenerami i zawodnikami.

<p>PJ: Jakie cele na przyszły sezon halowy i letni? Powiększenie grupy czy podniesienie umiejętności obecnych zawodników?

<p>JJ: Jedno drugiego nie wyklucza (śmiech). Nawiązując do stawianych celów, w sezonie halowym na pewno liczę na dobre występy, natomiast przede wszystkim będziemy skupiać się na wypełnieniu minimów na Mistrzostwa Świata Juniorów w Kazaniu, to priorytet i duża szansa dla juniorów. Jeżeli chodzi o starszych zawodników to nie chcę nic mówić, jeżeli starczy motywacji, funduszy i zdrowia to może być ciekawie.

<p>PJ: Są jakieś wskazówki, których udzieliłbyś młodym zawodnikom i trenerom?

<p>JJ: Trenerom, żeby nie spoczywali na laurach i cały czas inwestowali w swoją wiedzę. Zawodnikom życzę mądrych trenerów, wytrwałości i odwagi w kreowaniu własnej przyszłości. Jeżeli ktoś czuje, że potrzebuje zmian, to nie powinien wahać się ani chwili.

<p>PJ: Czego Twoim zdaniem brakuje polskiej królowej, aby podnosić osiągnięcia?

<p>JJ: Wiedzy, szkoleń, nowych metod szkoleniowych, współpracy z trenerami zagranicznymi. Nie kształcimy sobie zaplecza w postaci młodych trenerów, doświadczeni trenerzy nie rozwijają swoich następców widząc w nich konkurentów a nie sprzymierzeńców. Niestety często mamy do czynienia z mitem, że jak młody to się nie zna.  A ja młody jestem, wiem czego jeszcze nie wiem, nie spoczywam na laurach, tylko działam, działam, działam. Po swojemu (śmiech).

<p>PJ: Powodzenia, dziękuję za wywiad :)

<p>JJ: Dziękuję, pozdrawiam :-) 

do góry