Wywiad z Maciejem Lepiato - rekordzistą świata i mistrzem olimpijskim

Wywiad z Maciejem Lepiato - rekordzistą świata i mistrzem olimpijskim

Wywiad z Maciejem Lepiato, mistrzem paraolimpijskim, mistrzem świata oraz rekordzistą świata w skoku wzwyż.

Adam Kowalski: Rekordzista świata, mistrz olimpijski, mistrz świata - to brzmi dumnie. Jak się czujesz będąc najlepszym skoczkiem wzwyż na świecie?
Maciej Lepiato: A jakoś nie myślę tak o tym, po prostu z roku na rok staram się wykonywać założone przed sezonem plany, jakie kreślimy z trenerem Zbigniewem Lewkowiczem i bardzo mnie cieszy, że pomimo wielu niedogodności udaje się wszystko zrealizować w 100%. Mam na myśli tutaj m. in. brak profesjonalnej bazy lekkoatletycznej w Gorzowie Wielkopolskim, ba... od lipca nawet już nie możemy korzystać z żużlowego stadioniku AWF-u, bo uczelnia planuje sprzedaż tego obiektu. Jestem zrzeszony w bardzo dobrze prosperującym klubie (GZSN Start Gorzów Wlkp.) i ta współpraca przynosi wymierne korzyści w postaci złotego medalu przywiezionego przeze mnie z już 4 kolejnej wielkiej imprezy sportowej.

AK: Mimo twojej wrodzonej wady, jesteś jednym z najlepiej skaczącym wzwyż Polakiem (4 na listach w tym roku). Twój rekord życiowy to 222 cm. Jak ty to robisz ? Co cię motywuje do tak ciężkiej pracy, którą wykonujesz?
ML: Myślę, że przede wszystkim trzeba kochać to co się robi! Nie wyobrażam sobie życia, bez skoku wzwyż. Teraz skaczę, kiedyś na pewno będę trenerem. Wtedy o motywację do ciężkiej pracy nie jest trudno. Trzeba sobie również stawiać ambitne cele na przyszłość, konsekwentnie, małymi kroczkami do niego dążyć.

AK: Na mistrzostwach świata w Lyonie, wystartowałeś także w skoku w lal i zdobyłeś tam brązowy medal z wynikiem 6.49 m. Czy widzisz siebie na dłużej w tej konkurencji?
ML: Jeżeli będzie taki układ konkurencji jak tutaj, czyli pierwszy skok wzwyż, to zawsze można spróbować, pobawić się skacząc w dal. Jednak póki nie zmienią się przepisy to skupiam się tylko i wyłącznie na skoku wzwyż. Mówię tu o wprowadzeniu zapisu, że jeżeli zawodnik posiada zdrową nogę, to powinien się z niej odbijać. Z całej finałowej 8 zawodników ja jako jedyny odbijałem się z własnej nogi. Reszta Zawodników odbijała się ze specjalnej protezy do skoku w dal, ogromnie sprężynującej (protezy podobne do tych na których biegał Pistorius). Tym bardziej brązowy medal jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem i wywołał na mojej twarzy tyle samo uśmiechu i satysfakcji co złoto w skoku wzwyż.

AK: Masz 24 lata, rekord życiowy 2.22 m, jesteś mistrzem paraolimpijskim, mistrzem świata. Patrząc na twoje osiągnięcia można by było powiedzieć że osiągnąłeś już wszystko. Mimo tego masz jeszcze jakieś wyjątkowe marzenie? Może jakiś specyficzny wynik?
ML: Na pewno nie wycofuję się ze słów, który powiedziałem po Paraolimpiadzie w Londynie, że chciałbym w Rio wystartować na obu igrzyskach. Tegoroczny sezon potwierdził moje słowa, że małymi kroczkami, jeżeli zdrowie dopisze, może mi się to udać. W tym roku w stosunku do tamtego poprawiłem się o 5cm, pokonałem kolejną barierę psychologiczną dla skoczka wzwyż (wynik powyżej 220cm). Teraz kolejną barierą będzie już minimum na Igrzyska czyli wynik plus minus 230cm. I to jest właśnie moje ogromne marzenie, skoczyć tak wysoko, żeby pojechać w 2016 roku na około 2 miesiące do południowej ameryki (tyle mniej więcej potrwają obie imprezy). Duże rezerwy są w przygotowaniu technicznym, także mam nadzieję, że uda się nawiązać mnie i mojemu trenerowi jakąś współpracę z osobą, która pomoże doszlifować moją technikę skoku wzwyż. No i oczywiście, przydałoby się miejsce w Gorzowie, gdzie mógłbym trenować tą technikę...

AK: Dziękuję za wywiad. Życzymy dalszych sukcesów i przede wszystkim zdrowia!
ML: Dzięki! 

do góry