Wywiad z Justyną Święty - brązową medalistką młodzieżowych mistrzostw Europy

Wywiad z Justyną Święty - brązową medalistką młodzieżowych mistrzostw Europy

Wywiad z Justyną Święty, reprezentantką Polski oraz medalistką młodzieżowych mistrzostw Europy przeprowadził Patryk Jasiński.

Patryk Jasiński: Medal Młodzieżowych Mistrzostw Europy nie jest chyba dużym zaskoczeniem, liczyłaś na coś więcej niż brąz?
Justyna Święty: Brązowy medal jest dla mnie uwieńczeniem ciężkiej pracy w okresie przygotowawczym. Czy liczyłam na coś więcej niż brąz? Przed biegiem mówiłam sobie, że musisz pobiec swoje i powinno dać mi to medal, nie ważne jaki i dało, padło na brąz z którego jestem ogromnie szczęśliwa, ponieważ ustanowiłam nowy rekord życiowy i zdobyłam po raz pierwszy medal indywidualnie.

PJ: Od kilku sezonów jesteś czołową zawodniczką w kraju. Najpierw jako juniorka, teraz jako młodzieżowiec jesteś jedną z najlepszych biegających indywidualnie zawodniczek w kraju i Europie. Planujesz start i złoto MPS w najbliższy weekend?
JS: Owszem wystartuję w zbliżający się weekend na Mistrzostwach Polski Seniorów w Toruniu i nie ukrywam, że chciałabym dołożyć do tego swój pierwszy złoty medal na otwartym stadionie w tej kategorii, chociaż wiem, że nie będzie łatwo.

PJ: Kto może zagrozić Ci w zdobyciu najcenniejszego medalu? Koleżanka ze sztafety - Małgorzata Hołub?
JS: Zgadza się moją najgroźniejszą rywalką będzie Małgorzata Hołub, która w Tampere pobiegła ode mnie zaledwie o kilka setnych gorzej i która jest w tzw. „gazie”, ale nie bagatelizuję reszty zawodniczek i koleżanek po fachu.

PJ: Wraz z dziewczynami sięgnęłaś w Tampere po złoto w sztafecie bijąc rekord kraju z bardzo dobrym wynikiem. Chyba nie wiele osób spodziewało się takiego rezultatu. A jak wygląda to ze strony samych zawodniczek? Zaskoczenie?
JS: Złoto jest dla nas ogromnym zaskoczeniem, a pobicie czternastoletniego rekordu Polski już w ogóle.. Wbiegając jako ostatnia na metę patrzyłam na tablice nie dowierzałam wynikowi. Od samego początku dziewczyny trzymały kontakt z pozostałą czołówką sztafet, mnie na ostatniej zmianie udało się je wyprzedzić co dało nam pierwsze miejsce. Przed biegiem każda z nas dostała wytyczne do zrealizowania w trakcie biegu. Zrealizowałyśmy to i udało się, po biegu było niedowierzanie co do wyniku, piski, krzyki i łzy szczęścia!

PJ: Co dalej ze sztafetą? Start na mistrzostwach świata w Moskwie? Jesteście mocne, a dokładając do tego m. in. Patrycję Wyciszkiewicz występ może być udany.
JS: Zgadza się. Tym startem zapewniłyśmy sobie udział w sztafecie na Mistrzostwach Świata. Oczywiście najmłodsza, a zarazem najszybsza Patrycja Wyciszkiewicz będzie podpora naszej sztafety. Dzięki niej możemy jeszcze pobiec szybciej, co miejmy nadzieje da nam start w moskiewskim finale.

PJ: Co roku robisz progres na swoim koronnym dystansie 400 metrów, czego i kogo to zasługa?
JS: Do każdego mojego wyniku przyczynia się wiele ludzi. Swoje sukcesy sportowe zawdzięczam obecnemu trenerowi Aleksandrowi Matusińskiemu oraz byłym trenerom Stępniowi i Morce. Współpracy z psychologiem, fizjoterapeutom i wielu innym osobom, którym z tego miejsca chciałabym ogromnie podziękować.

PJ: Przez jakiś czas polskie sztafety były czołowymi sztafetami świata, jakiś czas temu było nieco gorzej. Możemy liczyć na powtórkę z udziałem Ciebie i twoich koleżanek?
JS: Wydaje mi się, że może nie na tych mistrzostwach, ale w przyszłości możemy nawiązać walkę z czołowymi sztafetami świata, ponieważ jak wszystkim wiadomo nasza sztafeta jest bardzo młoda i daje perspektywy na przyszłość. Biegamy coraz szybciej i poprawiamy nieustannie rekordy życiowe z sezonu na sezon.

PJ: Jest coś co chciała byś przekazać wszystkim początkującym zawodnikom? Może jakieś podziękowania?
JS: Chciałabym zachęcić wszystkich młodych do aktywnego spędzania swojego czasu np. do biegania. Na swoim przykładzie wiem, że jest to wspaniała przygoda w moim życiu. Dzięki sportowi zwiedziłam sporą część świata, poznałam różne kultury, wielu wspaniałych ludzi. Nie mówię ze początki są łatwe bo nie są - dla mnie były one koszmarne nie raz myślałam sobie, a po co mi to? Jednak dzięki swojemu uporowi biegam po dziś, także moim kochani troszkę cierpliwości, a ciężka praca prędzej lub później przyniesie efekty. Najbardziej dziękuje swojemu trenerowi Matusińskiemu, który ma do mnie ogromną cierpliwość, wiele dla mnie poświęca, rozumie mnie i wspiera, nie raz poświęcał swój prywatny czas na doskonalenie najmniejszych szczegółów treningowych i wiem ze zawsze mogę na niego liczyć.

Patryk Jasiński

Patryk Jasiński

Redaktor pasjonat, zawodnik trenujący lekkoatletykę od 2005 roku. Specjalizujący się w biegu na 110m przez płotki. Zawodnik popularyzujący "Królową sportów" od kilku lat na wielu portalach. Twórca strony poświęconej obiektom lekkoatletycznym w Polsce.

do góry