Wywiad: Joanna Fiodorow po mistrzostwach Europy

Wywiad: Joanna Fiodorow po mistrzostwach Europy

Wywiad z brązową medalistką mistrzostw Europy w Zurychu, Joanna Fiodorow przeprowadził Patryk Jasiński. Nasza medalistka odpowiada na pytania dotyczące samego startu oraz o najbliższych planach startowych.

Joanna Fiodorow skreślona przed przed mistrzostwami pokazała, że stać ją na dalekie rzuty i pełną mobilizację na najważniejszej imprezie. Brązowy medal nie jest przypadkiem, a efektem ciężkiej pracy i walki.

Patryk Jasiński: Pani Joanno jak to jest być brązową medalistką mistrzostw Europy?

Joanna Fiodorow: Niesamowite uczucie, spełnienie marzeń. Kiedy stanęłam na podium i zwieszono mi medal na szyi dopiero uwierzyłam w sukces, który osiągnęłam, a dodatkowo usłyszałam Mazurka Dąbrowskiego ponieważ złoty medal miała Anita, więc było to coś pięknego. Nie da się opisać się tego co poczułam stojąc na podium było to ukoronowanie ciężkich przygotowań które trwały 10 miesięcy, tony potu wylanego na treningu. Utwierdziłam się w fakcie, że drogę którą obrałam jest słuszna i że mogę się spełnić zawodowo.

PJ: To największy sukces po udziale na Igrzyskach w Londynie i mistrzostwach świata. Medale mistrzostw Polski są już czymś do czego jest Pani przyzwyczajona. Co dalej, jakie plany na dalszą część sezonu? Rekord życiowy?

JF: Zgadza się jest to najważniejszy sukces do tej pory w kategorii seniorskiej i mam nadzieję że będzie ich więcej, ja na pewno będę realizowała założony plan treningowy i walczyła o jak najlepszy rezultat na imprezach rangi mistrzowskiej międzynarodowej. Jak wiadomo sezon jeszcze trwa w najbliższy weekend start na Stadionie Narodowym potem jeszcze kilka startów międzynarodowych i po wszystkim zasłużone wakacje, powrót do domu i relaks zapewne aktywny. Czy uda mi się poprawić rekord życiowy, kto wie może to się uda, ale muszę trafić na dobry dzień, nie obiecuję.

PJ: Przyszłoroczne mistrzostwa świata to zapewne cel na nowy sezon. Związek pewnie podniesie nieco minima kwalifikacyjne, ale z tym nie powinno być problemu. Jest Pani dość stabilną zawodniczką. Czy dobrze przetrenowana zima i brak kontuzji mogą pozwolić na wiarę w medal tych zawodów?

JF: Tak w przyszłym roku mamy Mistrzostwa Świata w Pekinie, zapewne minima będą wysokie, ale myślę, że bez problemu uporam się z nim i zaprezentuje Polskę na tych zawodach. Jeżeli podczas przygotowań do sezonu nie pojawi się żadna groźna kontuzja i wszystko będzie się dobrze układać to powinnam wracać z mistrzostw w dobrym humorze, ale do tego jeszcze sporo czasu i trzeba najpierw zakończyć jeden sezon a potem myśleć o kolejnym.

PJ: Kilka osób zapewne nie chciało Pani na tych zawodach, a późniejsze tłumaczenie, są mało wiarygodne. Brązowy medal wynikiem 73.67m, w ciężkich warunkach, są chyba wystarczającym dowodem, że kolejny raz można było popełnić błąd?

JM: Dla mnie osobiście najważniejsze jest to, że udowodniłam sobie że stać mnie na walkę z najlepszymi i że należę do czołówki światowej w swojej konkurencji, a to dodatkowo podbudowuje do dalszej ciężkiej pracy.

PJ: Ma Pani jakiś pomysł jak zmienić organizację w Związku i na jakiej podstawie powoływać reprezentantów na najważniejsze zawody w sezonie? Bez minimum do Zurychu pojechała m. in. Joanna Jóźwik, która... zdobyła medal świetną życiówką na 800 metrów. Czy takich przypadków mogło być więcej?

JM: Jeżeli chodzi o mnie, to raczej nie chcę zagłębiać się w struktury i decyzje związku. Czy mogło być więcej takich przypadków być może tak ale tego się nie dowiemy, poza tym imprezy mistrzowskie rządzą się swoimi prawami i czasem nawet najwięksi faworyci zawodzą a najmniej spodziewani zawodnicy pokazują wolę walki i tak jak Joasia wracają z medalami.

PJ: Oprócz Anity Włodarczyk i Pani, w kraju są jeszcze młodsze zawodniczki, czy któraś może dołączyć do tego znakomitego duetu?

JF: Jeżeli chodzi o młode perspektywiczne młociarki jest kilka dziewczyn, ale to tylko zależy od nich samych czy chcą dołaczyć do czołówki, a to jest ciężka i żmudna praca.

PJ: Brązowy medal, to duży sukces, na co może Pani liczyć po powrocie? Jakieś wsparcie finansowe, czy powrót do rzeczywistości i ciężkiej pracy bez... wynagrodzenia?

JF: Po powrocie do treningów liczę na dobre rezultaty w kolejnych startach,a jeżeli chodzi o finanse to dzięki medalowi uzyskam stypendium z Ministerstwa które na pewno ułatwi przygotowania do kolejnego sezonu, a co dalej nie wiem, okaże się w najbliższej przyszłości

PJ: Jak ocenia Pani start całej reprezentacji? Wielu nazywa Was Wunderteamem.

JF: Myślę, że to dobry prognostyk przed Igrzyskami w Rio, jeżeli wszystko ułoży się tak jak trzeba, czyli przygotowania będą podparte dobrym zdrowiem i odpowiednim treningiem na igrzyskach też może być pięknie. Wunderteam myślę że miło być porównywanym do tego teamu ale my tworzymy nowy team, który tworzy historię, nowa historię Królowej Sportu.

PJ: Sobotnie zawody na stadionie narodowym to duże show. Niestety, lekkoatletyka nie może tam gościć zbyt często. W Warszawie brakuje obiektów, podobnie jak w Poznaniu, obiekt Olimpii ma wiele pomysłów zagospodarowania. Czy mamy wystarczające zaplecze w dużych miastach do szkolenia młodzieży? Czy ciężkie początki pomagają w osiąganiu sukcesów?

JF: Zgadza się zawody na Stadionie Narodowym będą dużym show i bardzo się cieszę, że będę miała okazję tam wystartować, jeżeli chodzi o obiekty i zaplecze treningowe nie wygląda to najlepiej w dużych i nawet mniejszych miastach. Niestety brak hal treningowych oraz stadionów to duży problem żeby ściągnąć młodzież na treningi. Czy ciężkie warunki pomagają, myślę że pomagają w kształtowaniu naszych charakterów i hartują nas, ale gdybyśmy mieli lepsze warunki łatwiej by było znaleźć kolejne talenty i je szkolić na przyszłych mistrzów i my również mielibyśmy łatwiej.

PJ: W sobotę na narodowym memoriał poświęcony znakomitej zawodniczce - śp. Kamili Skolimowskiej. Będą dalekie rzuty?

JF: Czy będą dalekie rzuty? Zobaczymy ja na pewno będę walczyć!

PJ: Czy chce Pani jakoś zachęcić młodzież do trenowania lekkoatletyki?

JF: Oczywiście że zachęcam wszystkich do rozpoczęcia przygody z lekkoatletyka to piękny sport, wymagający, ale warty czasu i poświęceń, tu pracujesz na swój sukces i swoje lepsze życie, dzięki niej poznałam wiele wspaniałych ludzi i zwiedziłam wiele pięknych miejsc. Zapraszam wszystkich do uprawiania lekkiej atletyki tu pracujesz na swój sukces.

PJ: Czy chciałaby Pani coś dodać, komuś podziękować?

JF: Dziękuję wszystkim kibicom i ludziom którzy trzymali za mnie kciuki. Przede wszystkim podziękowania dla mojej kochanej MAMY- Walentyny, bo to dzięki niej jestem w tym miejscu, zawsze mnie wspierała i pomagała w ciężkich chwilach. Dziękuję również swojemu trenerowi dr Czesławowi Cybulskiemu, klubowi OŚ AZS Poznań oraz fundacji Caroline B. LeFrack za wsparcie finansowe.

do góry