Natalia Chacińska po mistrzostwach świata - wywiad

Natalia Chacińska po mistrzostwach świata - wywiad

Wywiad z brązową medalistką w skoku w dal z Mistrzostw Świata Juniorów Młodszych przeprowadził Patryk Jasiński.

Zawodniczka Pogoni Siedlce odpowiedziała na kilka pytań będąc na mistrzostwach Europy juniorów w Rieti. 

Patryk Jasiński: Mistrzostwa Świata za Tobą zdobyłaś brązowy medal jednym z ostatnich skoków, spodziewałaś się tak dobrego występu?
Natalia Chacińska: Nie, szczerze mówiąc, moim marzeniem było samo reprezentowanie Polski na takiej imprezie. Bardzo chciałam dostać się do finału. Ciągle powtarzałam sobie "oby do finału". W eliminacjach musiałam oddać dwa skoki, aby dostać się do finału, po tym jak już osiągnęłam cel, który sobie wyznaczyłam stwierdziłam, że nie ważne co by się stało nie będę płakać, ani się smucić, wykonałam to czego tak bardzo pragnęłam, więcej do szczęścia nie było mi nic potrzebne. W finale oddałam 3 skoki, lecz nie zwracałam uwagi na to który mam wynik. Po ostatnim trzecim skoku, podszedł do mnie trener Jagaciak i kazał mi nie zmieniać rozbiegu, byłam zdziwiona, że dostałam się do finałowej 8, ale jeszcze dla pewności zapytałam czy na pewno dostałam się. Trener potwierdził. Byłam jeszcze bardziej szczęśliwa. Skupiałam się na skokach tak , że prawie pierwszą kolejkę w wielkim finale ominęłam ale reprezentantka Republiki Czeskiej zapytała mnie dlaczego nie skaczę? Strasznie się przeraziłam, miałam jeszcze 30 sekund na oddanie skoku. Nie był to rewelacujny wynik , ale oddałam skok tylko dzięki niej. Tak jak już mówiłam, nie zwracałam uwagi na to który mam wynik, myślałam, że mam 5. ewentualnie 4. wynik. Po zakończeniu konkursu trener do mnie przyszedł i mnie przytulił. Nie wiedziałam dlaczego, myślałam że chce mnie pocieszyć, ale po chwili zapytał "Wiesz co masz?" nie wiedziałam, o co mu chodziło i zażartowałam "medal?" a on odpowiedział że tak. Wtedy zaczęłam płakać, następnie Polacy, którzy mnie wspierali przyszli zaczeli mnie przytulać. To było niesamowite uczcie. Cieszyłam się bardzo. Po chwili jak już ochłonęłam trener powiedział "no szkoda że nie ma tego srebra,w ostatnim skoku przeskoczyła Cię koleżanka z USA, ale takie jest życie". Jej, to było wielkie zaskoczenie, myślę że dla wszystkich było to zaskoczenie, że taka Natalia Chacińska zdobyła medal. Na stronie Polskiego Związku Lekkeij Atletyki pisali prawie o wszystkich, tylko nie o mnie. Pisali o liderach, którzy mogli zdobyć medal ale o mnie nie, oni nie zdobyli dobrych miejsc - a ja tak, jestem z tego najbardziej dumna. jednym słowem to jest dla mnie wielka nagroda oraz niespodzianka, myślę też że spore zaskoczenie.

PJ: Srebrny medal przegrałaś w ostatniej kolejce, czułaś rozczarowanie, złość?
NCh: Nie, nie wiedziałam nic o tym, że mogłam dostać srebrny medal. Po całym konkursie dowiedziałam się o całym fakcie. Nie czułam złości lecz po kilku chwilach jak trener mnie o tym poinformował , rozczarowałam się, liczyłam na finał ale nie na tak wysokie miejsce na podium.

PJ: W tym roku miałaś już skoki powyżej 6 metrów (6.11m - Łódź - 2013), ten z konkursu finałowego 6.22m to jeden z czołowych wyników w tabelach OPEN w kraju. Na co jesteś gotowa w tym sezonie? Przed Tobą jeszcze mistrzostwa Europy juniorów.
NCh: O Mistrzostwach Europy nie myślę już tak poważnie jak o Mistrzostwach Świata. Dostałam tą szansę , mogę jechać, ale nie nastawiam się nawet na finał. Aby się do niego dostać trzeba skoczyć 6.20 w eliminacjach, myślę że nie jestem w stanie skakać tak na prawdę, co tydzień tak daleko, to prawie mój rekord życiowy. Tak, cieszę się też, że jestem na wysokim miejscu w tabelach OPEN , mam nadzieję że nie będę spadała z tego miejsca lecz tylko podwyższała poziom innym, bardziej doświadczonym zawodniczkom.

PJ: Na wielu zdjęciach widać, że masz oklejone kolano, czy to coś poważnego?
NCh: W przeciągu ostatnich miesięcy, musiałam spiąć się i trenować bardziej niż zawsze. Na Mistrzostwach Świata oddawałam skoki dzień po dniu, mam nadzieję że to nic poważnego, po prostu przeciążenie.

PJ: Na co możemy liczyć nam mistrzostwach Europy? Z jednej strony będą tam starsze zawodniczki, a z drugiej tylko Europejki. Może kolejny medal?
NCh: Do tej imprezy podchodzę z mniej bojowym nastawieniem, czeka mnie jeszcze Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży tam mam nadzieję że będzie już złoto. Myślę że nie. Niby prawdą jest, że na Mistrzostwach Europy powinien być niższy poziom, ale z kolei zawodniczki są starsze i bardziej doświadczone niż ja. W eliminacjach trzeba skoczyć 6.20m. Dla mnie jest to kolejne wyzwanie, nie wiem czy da mi się to osiągnąć oraz czy zdrowie mi na to pozwoli, ale postaram się osiągnąć co w mojej mocy.

PJ: Opowiedz nam nieco o sobie - jak zaczęła się przygoda z lekką, kto cie wypatrzył, gdzie i kogo trenujesz?
NCh: Klimonty to jest moja wieś rodzinna, powiat siedlecki. W podstawówce Pan Wojtek Bobryk zorganizował zawody w skoku w dal, nie było warunków ale dało się skakać. Byłam wtedy w 3 klasie. Trener stwierdził, że skoczyłam tak daleko że chciał mnie zabrać na zawody, zgodziłam się i pojechałam, ale nie udało mi się zająć dobrego miejsca. W 4 klasie już regularnie jeździłam na czwartki lekkoatletyczne. Następnie Pan Wojtek zapoznał mnie z Winicjuszem Nowosielskim. Od tamtej pory jeździłam na treningi kilka razy w tygodniu. Do gimnazjum uczęszczałam już do Siedlec. Po ukończeniu gimnazjum musiałam zacząć trenować z Januszem Maciejewskim. Trener za bardzo nie zna się na skokach, ale za to dobrze przygotowuje mnie biegowo, dlatego pojechałam na obóz z kardy i poznałam tam Zdzisława Lipińskiego. Od tamtego obozu regularnie do niego przyjeżdżam po to by uczyć się skakać technicznie. Na co dzień trenuję w Miejskim Klubie Sportowym "POGOŃ SIEDLCE", ale jak już wspomniałam regularnie jeżdżę do Łodzi.

PJ: Jakie plany po mistrzostwach? Start podczas OOM? Co dalej? Wakacje? 
NCh: Nie odpuszczam żadnego startu, na OOM będę startować. Następnie wracam do domu na kilka dni, a potem jadę na obóz nad morze z trenerem Zdzisławem Lipińskim. Myślę, że po tym obozie wypoczynkowym będę mogła jechać do domu i trochę odpocząć od wyjazdów i obozów, przed Mistrzostwami Świata wyjechałam kilka tygodni wcześniej po to by się dobrze przygotować, nie byłam w domu ponad miesiąc.

PJ: Chciałabyś dodać coś od siebie? Jakieś podziękowania? Pozdrowienia? 
Nch: Chciałabym podziękować w szczególności Trenerowi Zdzisławowi Lipińskiemu, on mnie bardzo dobrze przygotował do tych mistrzostw. Dziękuję też trenerowi Januszowi Maciejewskiemu, znajomym, przyjaciołom za wsparcie oraz wiarę. Rodzicom za to że mogę dzięki nim trenować i spełniać swoje marzenia. Mam nadzieję, że internauci nie będą wierzyć tylko w tych, którzy są na wysokim poziomie, ale w tych którzy praktycznie nie mają szans, ponieważ tym, którzy są na samym szczycie może się podwinąć.

Patryk Jasiński

Patryk Jasiński

Redaktor pasjonat, zawodnik trenujący lekkoatletykę od 2005 roku. Specjalizujący się w biegu na 110m przez płotki. Zawodnik popularyzujący "Królową sportów" od kilku lat na wielu portalach. Twórca strony poświęconej obiektom lekkoatletycznym w Polsce.

do góry