Jakub Szyszkowski o problemach ze szkoleniem i celach na 2015 rok

Jakub Szyszkowski o problemach ze szkoleniem i celach na 2015 rok

Jakub Szyszkowski mimo że uzyskał w ostatnim starcie w Czechach minimum na Halowe Mistrzostwa Europy, to te nie zostało uznane. Powód? Brak imprezy w kalendarzy EA. Zawodnik Śląska Wrocław jednak nie rezygnuje.

P. H. - Jak oceniasz swój występ w Jabloncu?

Jakub Szyszkowski - Jestem zadowolony ze startu. Były dobre warunki i mocna obsada. To trzeci miting z rzędu, na którym najlepszy rezultat uzyskałem w ostatniej kolejce i podobnie jak w Warszawie wskoczyłem dzięki niemu na 1 miejsce. Wreszcie zacząłem rzucać lepiej technicznie, ale do optimum dużo jeszcze brakuje. Bardzo szkoda że zawody te nie były w kalendarzu EA i wynik nie zostanie uznany jako minimum na HME, ale myślę, że moja forma jest zwyżkowa. Z każdym startem dokładam kilka centymetrów, więc minimum będę w stanie uzyskać jeszcze kilkakrotnie. Przede mną jeszcze przynajmniej 5 mitingów plus Mistrzostwa Polski, więc szans aby tego dokonać będzie jeszcze sporo.

P. H. - Jakie są Twoje cele na ten rok?

J. Sz. - Przede wszystkim chciałbym ustabilizować formę sportową na poziomie powyżej 20 metrów, i uzyskiwać takie rezultaty na imprezach docelowych, z czym do tej pory miałem wielkie problemy. Głównych imprez jest w tym roku kilka. Ze względu na nieudany poprzedni sezon bardzo zależy mi na szybkim powrocie na dobre tory i udanych występach halowych. Przygotowania na Mistrzostwa Europy rozpocząłem już we wrześniu. Mimo dużych problemów ze szkoleniem przez pana Henryka Olszewskiego i brakiem szkolenia centralnego, co w wypadku braku hali LA we Wrocławiu, stwarza duże problemy myślę, ze przygotowałem się bardzo solidnie. Latem są dwie imprezy na których mi zależy: Uniwersjada oraz Mistrzostwa Świata na których wreszcie chciałbym wejść do finału. W październiku jest chyba najważniejsza w tym roku dla mnie impreza czyli wojskowe igrzyska sportowe CISM w Korei.

P. H. - Czy masz jakieś wsparcie finansowe?

K. Sz. - Na finanse nie mogę narzekać. Dzięki wielkiej pomocy Wojska, mogę się skupić wyłącznie na treningu. Do tego dochodzą honoraria z zawodów, więc jest dobrze.

P. H. - Jak układa Ci się współpraca z Twoim trenerem Zbigniewem Stankiewiczem?

K. Sz. - Moja współpraca z Trenerem Stankiewiczem układa się lepiej niż dobrze. Mam do niego pełne zaufanie i wiem, że praca idzie w dobrą stronę.

P. H. - Czy masz jakieś założenia odnośnie swojego startu na HME?

K. Sz. - Moim celem na HME jest wejście do finału.

P. H. - Co sądzisz o Konradzie Bukowieckim i o ustanowionych przez niego rekordach i wynikach?

K. Sz. - Konrad jest niezwykle utalentowanym chłopakiem i również jak na swój wiek bardzo poukładanym. W połączeniu z jego tatą - trenerem, który jest świetnym fachowcem, jeszcze dalsze rzuty to już kwestia czasu.

P. H. - Jak oceniasz pchnięcie kulą w Polsce na przestrzeni ostatnich lat?

K. Sz. - W ciągu ostatnich lat, dzięki wielkim sukcesom Tomka Majewskiego konkurencja jest w polskiej lekkiej atletyce bardzo promowana. Oprócz Tomka Majewskiego niestety nie było żadnych sukcesów seniorowskich. Myślę, że paradoksalnie jest to wina głównego konstruktora wyników Majewskiego - Henryka Olszewskiego, który dostawał do szkolenia wszystkie największe talenty w Polsce i po kolei je marnował... Mam nadzieję, że w najbliższych latach ja i Konrad damy Polskim kibicom Lekkiej Atletyki powody do radości.

P. H. - Dziękuję za poświęcony czas i życzę Ci, aby wszystkie Twoje marzenia udało się spełnić.

J. Sz. - Dzięki!

do góry