16 sierpnia 2009 - data która wstrząsnęła sportowym światem

16 sierpnia 2009 - data która wstrząsnęła sportowym światem

Dokładnie siedem lat temu wzrok całego lekkoatletycznego świata skierowany był w jedno miejsce - linię mety i zegar wskazujący czas. Po znakomitych wynikach w sprincie pojawiła się gwiazda, która przyćmiła wszystko inne, w tym Asafę Powella i Tysona Gaya, którzy zdominowali na krótko światowe bieżnie.

Dokładnie 16 sierpnia 2009 roku Usain Bolt wyszedł z bloku miażdżąc konkurencję na każdym kroku jaki stawiał na berlińskiej bieżni. Pomimo przeciętnego czasu reakcji jak na światową stawkę - 0.146 (szósty wynik w stawce) Bolt oderwał się od konkurencji i dobiegł na metę w fenomenalnym czasie 9.58s.

Przed biegiem Bolt podkręcił atmosferę w znanym mu stylu. Różne gesty i słowa w stronę kamery i fanów przed wejściem do bloku startowego. Wielki luz i pewność siebie, tak samo jak każdego razu, gdy biegał bardzo szybko, a nawet najszybciej. 

Wejście do bloku także w stylu godnym mistrza, prośba o ciszę w stronę publiczności. Wielka wrzawa ustała, a cały świat zamarł na niespełna 10 sekund. Cisza, komendy, strzał!

Bolt w blokach przegrał z wieloma zawodnikami - szybsi m. in. byli Richard Thompson 0.119 czy Dwain Chambers 0.123, którzy nie odegrali większej roli w tym biegu.

Wszystkie oczy na stadionie i przed telewizorami skupione były tylko i wyłącznie na nim i czasie jaki pojawił się na tablicach i telebimie. Nikt nie mógł uwierzyć, że Bolt poprawi własny rekord świata i to w takim stylu. Jamajczyk długo nie wierzył w to co się stało, czekając na oficjalne wyniki wraz z milionami kibiców starał się wstrzymywać oddech, co nie było łatwe tuż po biegu.

9.58s - taki czas pojawił się jako oficjalny. Bolt jak i miliony fanów nie dowierzali, owacja na stojąco, oklaski, krzyki. Kilka rund honorowych i nowy rekord świata. Rekord wyczekiwany, ale nie w takim stylu i nie na takich zawodach, bo mistrzostwa są od zdobywania medali, a nie bicia rekordów.

Za Boltem na mecie zjawili się w jego cieniu Asafa Powell i Tyson Gay. Byli rekordziści świata, którzy od 2005 do 2007 roku dominowali na każdej bieżni, a ich starty przyciągały pełne stadiony fanów. Powell na mecie był dopiero trzeci z czasem 9.84s, wyprzedził go Gay z czasem 9.71s - który rok wcześniej dawałby jeszcze rekord świata, rekord który miał już Bolt - 9.72s.

 

do góry