Związek, który nie szanuje pasji zawodników

Związek, który nie szanuje pasji zawodników

Do zwyczajów i zachowań Polskiego Związku Lekkiej Atletyki wielu z nas się przyzwyczaiło. O tym, że zawodnicy są dla niego, a nie on dla zawodników niejednokrotnie pisaliśmy. Dlaczego jednak Związek stara się pełnić funkcję wychowawczą albo może naprawczą, zamiast zachęcającej i szkolącej?

Tym razem przyszła pora na historię kariery, nadal trwającej kariery - pewnej zawodniczki. Zawodniczki, która trenuje jedno, czasem drugie, a w ostateczności to nie ona, ani nie jej trener podejmują decyzje, a Związek, bowiem - ten wie co jest lepsze, a może lepiej opłacalne. Tylko dla kogo?

Kariera rozpoczynała się od konkurencji, a w zasadzie kilku, które tworzą jedność. Wielobój był od zawsze dyscypliną wiodącą i nadal jest w jej i trenera przekonaniu. Problemem jest jednak fakt, że tylko w ich. Kilkuletnie trenowanie wieloboju, a później coraz lepsze wyniki w skoku wzwyż dały do myślenia, nie tylko samym zainteresowanym, ale i... Związkowi.

Związek pomimo bardzo dobrych wyników i medali Mistrzostw Polski postanowił nie uczestniczyć w szkoleniu zawodniczki - w wieloboju, ze względu na bierność i opór z jej strony.

O jaki opór chodzi? Chodzi o fakt odrzucenia propozycji trenowania, drugiej, ocenianej przez Związek jako lepszej konkurencji. Chodzi bowiem o skok wzwyż. Wyniki tego dają możliwość startu na imprezach rangi europejskiej z przebrnięciem przez eliminacje, a więc i czołowej ósemki - a co najważniejsze dla statystyków - punktów. Nie satysfakcji, zadowolenia i chęci trenowania.

Spór trwa od dłuższego czasu, a końca nie widać. Jedno z założeń i obietnic, powołanie do kadry może mieć miejsce, tylko wówczas, kiedy zawodniczka wybierze drugą konkurencję, którą trenuje z mniejszym zaangażowaniem.

Na chwilę obecną, ta jednak nadal trenuje wielobój z pasji, a miejsca w kadrze wielobojowej dla niej nie ma pomimo medalu Mistrzostw Polski i wyników... także europejskich.

Komu służą takie zachowania i obostrzenia? Dlaczego Związek kolejny raz decyduje się na swoje dobre, a nie dobro zawodnika? Czy warto stracić kolejny talent, kosztem, tak naprawdę punktów na międzynarodowych zawodach? Czy nieco słabsze wyniki, w porównaniu do skoku wzwyż mogą dyskredytować zawodnika i chęć trenowania czegoś z pasji, a nie przymusu?

Czy zawodnik kolejny raz został pozostawiony samemu sobie, ze względu na sprzeciw dla polityki PZLA?

Związku... dokąd zmierzasz?

do góry