Robert Sobera o swoim starcie w Pradze, planach na sezon i łączeniu nauki ze sportem

Robert Sobera o swoim starcie w Pradze, planach na sezon i łączeniu nauki ze sportem

Rozmowa z zawodnikiem AZS AWF Wrocław - Robertem Soberą, podopiecznym trenera Dariusza Łosia, jednym z czołowych polskich tyczkarzy, wielokrotnym Mistrzem Polski w różnych kategoriach wiekowych, młodzieżowym wicemistrzem Europy z 2013 roku.

Paulina Hnida - Gratuluję udanego występu w Pradze! Znakomity wynik - 5.80 m i to uzyskane w pierwszej próbie. Rok temu taki rezultat dawał złoto Halowych Mistrzostw Świata. Tym razem wystarczył na zajęcie czwartego miejsca Pradze. Jesteś zadowolony ze swojego występu, czy niedosyt pozostał?

Robert  Sobera - Z wyniku jestem zadowolony, jakby mi ktoś dawał przed Mistrzostwami Europy 5.80m w pierwszej próbie to wziąłbym w ciemno. Spodziewać by się mogło, że taki wynik da miejsce w pierwszej trójce. Miejsce natomiast... wiadomo, najgorsze, jednak to nie są Igrzyska Olimpijskie gdzie medal ma taką dużą wartość, więc złość i niedosyt szybko minęły.

P. H. - Patrząc na Twoje starty w najważniejszych seniorskich imprezach można zauważyć, że lepiej Ci idzie skakanie na hali. W 2011 r. podczas HME w Göteborgu pobiłeś swój rekord życiowy, w tym roku w Pradze prawie go wyrównałeś. Na nieco słabszy rezultat rok temu w Sopocie na pewno spory wpływ miały kłopoty zdrowotne. Z czego to wynika? Wolisz skakać na hali, czy lepsze występy pod dachem to tylko zbieg okoliczności?

R. S. - Na lepsze występy pod dachem składa się parę czynników: dłuższy okres przygotowawczy, krótszy niż na stadionie okres startowy, stałe warunki rozgrywania konkursu (temperatura, bezwietrznie itp.). Więc odpowiedź brzmi - tak, wolę skakać na hali.

P. H. - Wracając do zdrowia, przez ostatnie półtora roku kontuzje Cię nie omijały. Od Mistrzostw Świata w Moskwie zmagałeś się z przewlekłym bólem. W 2014 roku. na Memoriale Janusza Kusocińskiego tyczka strzeliła Ci w kolano, to samo wydarzyło się w styczniu na meetingu w Cottbus. Czy wszystko już w porządku? Możesz normalnie trenować?

R. S. - Kontuzje w sporcie to norma, czasem jakiegoś ćwiczenia nie mogę wykonać, czasem potrzebuję zmiany treningu, ale ogólnie mogę normalnie trenować i dość szybko wracam do treningów po kontuzji.

P. H. -Wiele dobrych wyników uzyskałeś nie na stadionie czy hali lekkoatletycznej, ale biegając po podeście. Weźmy pod uwagę choćby tegoroczny start w Potsdam, który odbywał się w centrum handlowym. Uzyskałeś tam 5.80 m, co było wtedy Twoim nowym halowym rekordem życiowym. Lubisz skakać w takich nietypowych sceneriach? Jaki wpływ na wynik ma podłoże w formie podestu? Czy bliska obecność publiczności jest dla Ciebie pomocna?

R. S. - Bieganie po podeście rzeczywiście może być pomocne, ma większą sprężystość i zazwyczaj dobrze mi się po nim biega. Oprócz tego widownia, która jest tak blisko sprawia, że czuć bardziej atmosferę zawodów i powoduje większą mobilizację. W sumie całkiem często się zdarzają takie mitingi w rynku czy w centrum handlowym, więc może nie jest to już taka nietypowa sceneria, ale tak, lubię.

P. H. -Rozpocząłeś już przygotowania do sezonu letniego. Zaraz po Halowych Mistrzostwach Europy polecieliście z Trenerem Dariuszem Łosiem na obóz do RPA. Jakie są Twoje sportowe cele na ten rok?

R. S. - Cel wynikowy na ten rok to poprawić życiówkę jakieś 10 cm i ustabilizować skakanie na wyższym poziomie 5.75-5.80. Oczywiście imprezą nr 1 będą mistrzostwa świata w Pekinie, z których nie ukrywam - chciałbym tym razem przywieźć medal.

P. H. - W ciągu roku bardzo dużo wyjeżdżasz, a studiujesz dziennie na wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Jak udaje Ci się to łączyć?

R. S. - Rzeczywiście bardzo często mnie nie ma we Wrocławiu, ale zarówno władze uczelni, klubu jak i prowadzący są bardzo pomocni i przychylnie nastawieni. Mogę zaliczać różne przedmioty po terminie, czasem w inny sposób niż tradycyjnie na zajęciach kiedy nie mam możliwości odrobienia obecności.

P. H. - A jak oceniasz skok o tyczce w Polsce?

R. S. - Moja ocena to 8/10 :)

P. H. - Dzięki za rozmowę i powodzenia!

R. S. - Dzięki!

do góry