Natalia Kaczmarek - "celem są mistrzostwa świata"

Natalia Kaczmarek - "celem są mistrzostwa świata"

Trenuje nieco ponad rok, jest dwukrotną mistrzynią kraju, nie ma zaplecza sportowego, i jak sama mówi - jakoś daje rade. Wywiad z Natalią Kaczmarek, czołową zawodniczką kraju juniorek młodszych.

Patryk Jasiński: Masz zaledwie 17 lat, a zostałaś już mistrzynią Polski juniorek młodszych na stadionie i na hali. Najszybsza byłaś przed rokiem podczas Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży we Wrocławiu jak w tym roku na mistrzostwach w Toruniu. Jakie to uczucie?

Natalia Kaczmarek: Oba zwycięstwa dały mi bardzo dużo radości, cieszyłam się, że moja ciężka praca przynosi efekty. Jednak zdecydowanie większą satysfakcje przyniosła mi wygrana na stadionie. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie, ponieważ był to mój pierwszy poważny start w życiu i nie spodziewałam się od razu złotego medalu.

PJ: Jesteś ogromnym talentem. Trenujesz dopiero nieco ponad rok i już jesteś najlepsza w kraju. Pochodzisz ze sportowej rodziny? Trenowałaś coś wcześniej?

NK: Moi rodzice od najmłodszych lat naciskali na mój rozwój sportowy. W podstawówce oraz w gimnazjum chodziłam do klasy sportowej, a mama zapisywała mnie na różne zajęcia dodatkowe tak jak tenis czy pływanie, widziała że uprawianie sportu sprawia mi ogromną radość. Myślę, jednak że bieganie mam we krwi. Moja starszą siostra również trenowała z powodzeniem. Była mistrzynią polski na 800 metrów.

PJ: Dlaczego wybrałaś lekkoatletykę?

NK: Nie ma konkretnego powodu dlaczego właśnie ten sport wybrałam. Od zawsze lubiłam biegać i byłam w tym całkiem niezła. Gdy przyszłam do liceum do Gorzowa poszłam na międzyszkolne przełaje, wygrałam je. Tam właśnie zauważył mnie trener i zaproponował mi współpracę i tak to się własnie zaczęło.

PJ: Z kim i gdzie trenujesz na co dzień? Masz ku temu dobre warunki?

NK: Na codzień trenuje w Gorzowie z trenerem Tomaszem Saska. Warunki nie są złe, aczkolwiek nie są również zadowalające. Nie mamy tartanowego stadionu nie wspominając już o hali. Bieganie po mączce różni się od biegania po tartanie jednak jak widać jakoś dajemy rade.

PJ: Wyniki na poziomie 56 sekund na 400 przed rokiem i teraz poniżej 40 sekund na 300 metrów na hali to rewelacyjne wyniki jak na kilkanaście miesięcy trenowania. Co czeka na w tym roku?

NK: W tym sezonie nadal zamierzam startować głównie na 400, ale mam także zamiar wystartować na OOM na 100 m ppł, ponieważ bardzo lubię ten dystans. Liczę oczywiście na poprawę mojego zeszłorocznego wyniku na 400 metrów, wynik na 300 m z hali pokazuje, że jest to jak najbardziej realny cel.

PJ: Dlaczego akurat 400 metrów? Dlaczego nie sprint albo wielobój? Gorzów kojarzony jest raczej z płotkami i wielobojem.

NK: To pytanie należało by skierować przede wszystkim do trenera, ponieważ to własnie on wybrał dla mnie ten dystans, jednak myślę że trafił w dziesiątkę. Bardzo odpowiada mi ten dystans. Myślę, że na sprinterkę jestem nieco za wolna, a na 400 mogę wykorzystać swoją wytrzymałość.

PJ: Kiedy rozpoczynacie z trenerem starty? Gdzie pierwsze zawody?

NK: Pierwszy start jest zaplanowany na 2 maja i odbędzie się on w Słubicach. Na początek zamierzam wystartować na 100 i 300 m.

PJ: Jakie masz cele na ten sezon?

NK: Moim głównym celem na ten sezon jest zrobienie minimum na Mistrzostwa Świata juniorów młodszych w Kolumbii oraz oczywiście obrona tytułu mistrzowskiego w Łodzi.

PJ: Co jeśli w przyszłości trener Saska dorzuci Ci na dystansie 10 płotków. Nie będzie to dla Ciebie przeszkoda?

NK: W tamtym roku próbowałam biegać 400 m ppł jednak nie jest to dystans dla mnie. Z 4 biegów ukończyłam niestety tylko 2.

PJ: Jest jakiś sportowiec na którym się wzorujesz?

NK: Nie, myślę, że nie ma kogoś na kim bym się wzorowała. Podziwiam wielu sportowców jednak najważniejsze dla mnie jest po prostu być sobą.

PJ: Jesteś młodą zawodniczką i pewnie motywacji Ci nie brakuje, tym bardziej, że odnosisz sukcesy. Ale jak np. zmotywować innych do trenowania?

NK: By zacząć trenować trzeba po prostu mieć zapał i przede wszystkim chęci, ponieważ jest to naprawdę ciężka praca, ale jest przy tym również dużo zabawy i radości. Motywacją zdecydowanie jest satysfakcja po udanym starcie i radość ze zwycięstwa.

PJ: Chciałabyś coś dodać od siebie? Komuś podziękować?

NK: Tak, chciałabym podziękować mojemu trenerowi, który ze mną wytrzymuje co nie zawsze jest łatwe, ponieważ nie mam łatwego charakteru oraz za moje zwycięstwa, bo to również w dużej mierze jego zasługa.

do góry