Lekkoatletyka sport dla każdego? (3/4)

Lekkoatletyka sport dla każdego? (3/4)

Lekkoatletyka jako sport jest dyscypliną najbardziej wszechstronną i ogólnorozwojową spośród wszystkich. Można ją trenować już od małego czerpiąc z tego wiele korzyści. Czy lekkoatletykę mogą trenować jednak wszyscy?

Część 3. Aspekt techniczny

Wiele klubów sportowych rekrutujących najmłodszych adeptów lekkiej atletyki sięga najczęściej po przyszłych zawodników z zawodów sportowych różnej rangi - najczęściej regionalnej, szkolnej lub też często obowiązkowych sprawdzianów na ocenę ze: skoku w dal, biegu na 60 czy 1000 metrów.

Część przyszłych zawodników decyduje się na uczestnictwo w treningu po namowach i sugestiach trenerów - instruktorów, mówiących o wypróbowaniu czegoś nowego czy sprawdzeniu się z czymś innym. Niestety wiele wartościowych dzieci wybiera zupełnie inną drogę, poprzez ogólną opinię na temat np. "występów przy pustych trybunach" lub monotonii i braku rozwojowości tego sportu - co tak naprawdę nie dziwi za sprawą braku podstawowej motywacji jaką byłby najmniejszy stadion, na którym młodzież chętnie spędzałaby czas, rywalizaując ze sobą.

Warunki w jakich prowadzone są zajęcia szkolne, sportowe czy rozgrywane są zawody miejskie są fatalne. Brak najkrótszej bieżni, skoczni czy profesjonalnego tartanowego obiektu to bolączka wielu szkół, miast, gmin i powiatów. Zajęcia na mączce czy żużlu zniechęcają nawet samych rodziców, którzy by uniknąć częstych ran bądź zabrudzeń - piszą dziecku usprawiedliwienie - mając wówczas spokój z ewentualnymi następującymi kosztami czy wizytami u lekarza.

Zawody sportowe czy treningi przeprowadzane na bieżni żużlowej, pełnej dziur, kamieni, szkła czy innych obiektów - zamiast motywować dzieci do rywalizacji - demotywują je za sprawą upadków, ran czy nawet kontuzji. Dzieci wolą zabrać często piłkę i iść na zieloną trawę pod blokiem bądź poodbijać piłką o ścianę śmietnika czy też nad trzepakiem, niż brodzić się po kostki w błocie jakie czeka ich na treningu. Po co biegać i się brudzić, skoro w domu przed telewizorem czy komputerem czekają chipsy oraz koledzy, z którymi będziemy rywalizować w grze. Bardziej aktywna młodzież sięga po rozrywki jakimi są uczieczki przed policja, która przyjechała na wezwanie mieszkańców okolicznych bloków, którzy skarżą się na pijanych nastolatków.

Aby właściwie motywować i zachęcać do lekkoatletyki, aby rozwijać talent dzieci i młodzieży warto byłoby zastanowić się nad przynajmniej jednym stadionem pełnowymiarowym dla każdego powiatu w Polsce. Czy warto jest budować niedostępne orliki, które zazwyczaj są wyłącznie piłkarskie? Czy inwestycje w sport miejski, powiatowy to pieniądze wyrzucone w błoto? Czy wspieranie z publicznych pieniędzy kulejącej drużyny narodowej w piłce nożnej to obowiązek naszego kraju? Czy wiara w zwycięstwa seniorów jest ważniejsza niż ogólnorozwojowe zajęcia dla najmłodszych?

Ciekawym rozwiązaniem byłby przydział środków na inwestycje sportowe w zależności od liczebności danego powiatu. Stolice powiatów (w tym gmin lub w zależności od liczebności całego powiatu) mogłyby liczyć na dofinansowane obiekty 8 torowe o długości 400 metrów, a te mniejsze 4-6 torowe od 300 do 400 metrów. Zamiast budować małe piłkarskie orliki w każdej wsi dla 10-15 przedszkolaków, mądrzej byłoby zebrać wydane tak środki finansowe i wesprzeć budowę boisk-stadionów sportowych w stolicach powiatów lub gmin, gdzie z reguły naukę rozpoczynają dzieci w wieku szkolnym, gimnazjalnym czy licealnym. Dostęp do obiektów sportowych w dużych miastach zachęca młodzież do uprawiania sportu ze względu na dostępność różnych klubów sportwych i wyszkolonych specjalnie trenerów.

Wielkie miejskie monosportowe – piłkarskie molochy, które odwiedzić można jedynie podczas dużej imprezy, często jeszcze za wykupienie biletu (budowane często z kasy miejskiej) nie wspierają rozwoju dzieci i młodzieży oraz nie szkolą ich umiejętności za sprawą "dbałości" o np. murawę dla "pierwszej drużyny". Te tworzą jedynie atmosferę i budują chęć gry w piłkę, jednak z reguły chęć ta kończy się między słupkami trzepaka czy dwoma bluzami na osiedlowym blokowisku. Obiekt piłkarski służący zazwyczaj jednej dorosłej, profesjonalnej drużynie, w której czasem większość stanowią obcokrajowcy, nie powinien być wspierany z kasy urzędu miasta. Na taką przyjemność powinna zarobić spółka sportowa jaka najczęściej działa przy klubie generując różnego rodzaju dochody. Pomimo promocji dla miasta jaka za tym idzie, pomija się rozwój dzieci i młodzieży, która coraz częściej wybierają bierne sposoby spędzania wolnego czasu.

Czytaj także: Lekkoatletyka sport dla każdego? (2/4)

Powiązane artykuły

do góry