Gdy na drodze staje związek

Gdy na drodze staje związek

Mistrzostwa Polski Seniorów na stadionie oraz te w wersji halowej od jakiegoś czasu są imprezą, która ze sportowego punktu widzenia jest mniej ciekawa niż zawody juniorów czy juniorów młodszych. Mistrzostwa zamiast budzić pozytywne emocje, dawać minima i być areną zmagań najlepszych w kraju, są jednak imprezą dla wielu niedostępną. Dlaczego?

Największa impreza lekkoatletyczna w kraju, jak to mawia się w środowisku wcale nie jest tak ogromna jak się ją opisuje. Poziom zawodów seniorów w Polsce i liczba uczestników maleje, a sam poziom mistrzostw pozostawia wiele do życzenia. Coraz mniejsza liczba startujących to nie tyle brak chętnych, a ograniczenia i pomysłu Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, który zamiast być dla zawodników, wydaje się egzystować ich kosztem.

Tegoroczne jak i ubiegłoroczne zawody będą miejscem spotkań i walki o minima na imprezę mistrzowską, która w tym roku odbędzie się na tym samym obiekcie w Sopocie. Zawody mistrzostw świata będą dla wielu zawodników okazją do nabrania doświadczenia czy startu z najlepszymi na największej imprezie halowej. Podobnie – mistrzostwa kraju to dla wielu młodych zawodników miejsce spotkania z profesjonalizmem, nagroda za całoroczne przygotowania i możliwość poprawienia wyników. Niestety, PZLA w tym roku (zresztą nie tylko w tym) – ograniczył start zawodników młodszych grup wiekowych, którzy mimo wszystko mogliby rywalizować wraz z młodzieżowcami czy seniorami na największej imprezie. Zawody byłyby nauką i okazją do zebrania doświadczenia, które przyda się w przypadku dalszej kariery sportowca.

Ograniczając start juniorom i juniorom młodszych z klasami mistrzowskimi czy I, ogranicza się w znacznym stopniu rozwój i chęć trenowania lekkoatletyki, która z roku na rok jest coraz mniej popularnym sportem w naszym kraju. Zawodnicy szukając lepszych rozwiązań wybierają karierę zawodową, naukę czy inny – choć trochę lukratywny sport.

W tym roku impreza zamiast świecić przykładem i pokazać wysoki poziom i zainteresowanie tym sportem w naszym kraju, szczególnie przed mistrzostwami świata, które już w marcu w Ergo Arenie, będą imprezą dla nielicznych, ze względu na związkowe ograniczenia dla najlepszych zawodników, którym odebrano prawo startu w imprezie. Nie chodzi o zawodników, którzy zaginęliby w rywalizacji z seniorami, a o czołowych zawodników w Europie i na świecie, zawodników, którzy dopiero co zaczynają przygodę ze sportem i potrzebują motywacji, którą byłby start z najlepszymi. Zawody zyskałyby na atrakcyjności i poziomie, liczba uczestników także dałaby powodu do optymizmu, a nie jak przed rokiem obraz upadania i niskiego zainteresowania zawodami – gdzie w konkurencjach startowała czwórka, czy piątka zawodników.

Wymówki związku które brzmią mniej więcej jak prosta wymówka i są powtarzane w ten sam sposób – zawodnik nie przygotuje się do sezonu letniego, do imprezy docelowej – bawią. Bawi fakt, że organizm, odpowiedzialny za szkolenie, rozwój i promowanie lekkoatletyki zmyka prawo startu zawodnikom w mistrzostwach. Ten sam organizm też narzuca zasady, jak np. obowiązek startowania w sztafetach seniorów (zawodników często młodszych) na imprezach innych niż docelowe w roczniku. Nieco absurdalne zachowanie w tej kwestii jest najprostszą linią oporu jaką się wybiera w celu zniechęcenia i uniemożliwienia startu jest bardzo irytujące.

Związek zamiast dla zawodników przybiera postawę – zawodnicy dla związku. Jeśli nie zaczniemy zmian w środowisku i nie zaczniemy promować lekkoatletyki w najczystszej – sportowej postaci – to zastanówmy się dokąd dojdziemy i kto będzie reprezentował nasz kraj na imprezach w 2016 i 2020 roku. Zawodnicy czy Związek?

pgjj

Powiązane artykuły

do góry