Legginsy uciskowe

Legginsy uciskowe
Ubrania uciskowe to aktualnie jeden z najbardziej ‘gorących’ tematów. Modę na kompresję wylansowała Paula Radcliff, biegając w podkolanówkach.

Czy ubrania uciskowe to tylko moda, czy faktyczny krok do przodu w kwestii zwiększenia komfortu biegania? Lubię skarpety uciskające łydki, ale kompresja jedynie mięśnia brzusznego łydki to dla mnie za mało. Przy długich biegach w trudnym terenie często odczuwam przeciążenia, zwłaszcza pasa biodrowo – piszczelowego i mięśnia trójgłowego. Czytałem, że kompresja zmniejsza wibrację mięśni i przyczepów, zwiększa ukrwienie i poprawia właściwe ułożenie pracujących grup mięśni. Reasumując, kompresja może zwiększyć ogólny komfort biegania i zmniejszyć ryzyko kontuzji przy długich i intensywnych treningach. By przekonać się ile w tym prawdy, kupiłem i przetestowałem dwie pary legginsów uciskowych. Poniżej podaję ich krótki opis.

Piston 200 kanadyjskiej firmy Sugoi to typowe, przyciasne legginsy uciskowe. Mają lekki połysk, dlatego, po założeniu, kojarzą mi się z ‘lajkrami’ zakładanymi przez panie na przełomie lat 80/90-tych. W odróżnieniu od tamtych legginsów, model Sugoi wykonano z materiału o wysokiej jakości. Jest bardzo mocny, elastyczny i wspaniale oddycha. Aż ciężko uwierzyć, że tak lekki produkt może tak odczuwalnie uciskać. W Piston 200 biegałem na bieżni, gdyż nie jest to ubiór przeznaczony do niskich, zimowych temperatur. Odczucia miałem bardzo pozytywne. Zauważyłem, że nogi mniej męczyły się, nie miałem bolących przeciążeń. Nawet bieganie wydawało się trochę lżejsze, gdyż legginsy zdawały się ułatwiać ruchy nogom. Wadą Piston 200 jest trudność założenia na nogi – zwłaszcza przełożenie końcówki nogawek przez stopy. Wynika to po prostu ze zwartej budowy spodni.

Drugą parą legginsów jest model Expert Insulator japońskiej firmy CW-X. To jedna z najlepszych marek na świecie, a jej produkty wykorzystują nie tylko kompresję, ale również tzw. kinsesiotaping, czyli metodę regeneracji tkanek, poprzez odpowiednie ułożenie (i działanie) elastycznych taśm. Brzmi nieźle, ale ja zawsze z nieufnością podchodzę do tego typu nowinek. Miałem również wątpliwości, czy legginsy, mimo etykietki ‘termiczne’ sprawdzą się w warunkach obecnej, dosyć srogiej zimy. Tym bardziej, że produkt CW-X okazał się być dosyć lekką konstrukcją z niewielkim meszkiem po stronie wewnętrznej. Pierwszy bieg w temperaturze -8 ºC i odczuwalnym zimnym wietrze rozwiał wszelkie obawy. W legginsach, było umiarkowanie zimno (w rejonie pupy) co w takich warunkach można uznać za sukces. Kolejne biegi w temperaturach między -3 ºC i -6 ºC potwierdziły ich dobrą ochronę termiczną. Dużą rolę spełnia tutaj zewnętrzny materiał o zbitej konstrukcji, stanowiący tarczę przed przenikaniem mrozu i wiatru. Najbardziej jednak spodobała mi się sama praca legginsów. Nie dają tak dużej kompresji jak w przypadku Sugoi, ale faktycznie chronią mięśnie i przyczepy przed przeciążeniami. Ostatecznym sprawdzianem przydatności CW-X były długie biegi w dziewiczym, głębokim i bardzo sypkim śniegu, w terenie pagórkowatym. Tego typu ciężki wysiłek, jest obarczony dużym ryzykiem przeciążeń mogących prowadzić u mnie do kontuzji. Przekonałem się o tym już wielokrotnie. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, w CW-X nic złego się nie stało, mimo moich prowokacji (specjalnie podkręcałem tempo, by było jeszcze ciężej!). Co więcej, w kolejnych dniach po tak ciężkich treningach nie miałem, żadnych zakwasów / bólu, co jest rzeczą niebywałą. Przemyślane rozwiązania technologiczne CW-X rzeczywiście działają, ale ważne jest by prawidłowo dobrać odpowiedni rozmiar i umieścić legginsy na nogach we właściwej pozycji (pasy powinny oplatać właściwe partie mięśni).

Dla ewentualnych zainteresowanych informuję, że legginsy Sugoi Piston 200 kupiłem w brytyjskim sklepie internetowym www.wiggle.co.uk. Kosztowały 54 GBP (ok. 250 zł).
Natomiast legginsy C-WX Expert Insulator kupiłem od polskiego dystrybutora www.cw-x.pl za cenę 315 zł.

do góry