Buty Puma Faas 500

Buty Puma Faas 500

3.8/5 ocena (4 głosów)

Recenzja butów Puma Faas 500.

Buty Puma Faas 500 kupiłem w bardzo okazyjnej cenie 170 zł – co stanowiło nie lada gratkę. Model ten jest dość specyficznym butem, stosunkowo gruba podeszwa reklamowany jest jednak jako dążenie do naturalnego biegania, brak sztywnego zapiętka, wygląd raczej toporny i ciężkawy, kolorystyka dość żywa.

W rzeczywistości buty są zupełnie inne. Przede wszystkim są lżejsze niż na to wyglądają choć trzeba zastrzec, że nie są to lekkie buty, mój rozmiar 46 waży pewnie w okolicach 280 gramów, ale wygląda na 400 g. Za amortyzację odpowiada pianka Faas – cokolwiek to znaczy – z pewnością jednak nie jest to zwykła pianka EVA. Na pewno jest od niej lżejsza i bardziej sprężysta, troszkę przypomina silikon sanitarny. Podeszwa jest gruba i na pewno nie jest to grubość mieszcząca 500-tki, mimo starań producenta, w kategoriach naturalnego biegania, w moim rozmiarze podeszwa pod piętą ma 25 mm, a pod śródstopiem 15 mm więc różnica jednak nie jest gigantyczna, ale nie zmienia to jednak faktu, iż to nie jest to co np. w NB MT 100.

Bardzo gruba i niesamowicie mięsista jest wkładka wewnątrz buta, dlatego jeśli ktoś woli bardziej twarde wnętrze buta to bez wahania powinien ją zamienić na jakąś cienką np. z innych butów biegowych lub biegać w pumach bez wkładki. Próbowałem obu sposobów i jest naprawdę ok, a brak oryginalnej wkładki powoduje, iż wydaje się, że założyliśmy całkowicie inną parę butów. Buty są dość szerokie więc miejsca na palce jest całkiem sporo.

Podeszwa wykonana jest z jednego kawałka pianki, nie posiada żadnych wstawek usztywniających, żadnych systemów, dziur itp. powoduje to, iż buty są bardzo elastyczne i dobrze dopasowują się do stopy. Podeszwa jest wyprofilowana w kształt kołyski, co zdaniem producenta ma ułatwić przetaczanie, nie wiem o co chodzi, biegnie się normalnie. W newralgicznych miejscach podeszwę wzmocniono gumą odporną na ścieranie.

But wygląda na dość zabudowany, jednak nie jest tak źle dopóki nie ma na dworze upałów po 30 stopni. To jednak nie jest największy problem, sytuacja staje się dramatyczna gdy pojawia się woda czy to w postaci deszczu czy z wylewanych na siebie kubków podczas zawodów - buty stają się niesamowicie ciężkie, chłoną wodę jak gąbka i nie wysychają niestety tak szybko jak modele zrobione z siateczki. Na maratonie w Toruniu w tym roku, po przebiegnięciu przez wodę wylewaną z węża strażackiego dla ochłody, czułem się jakbym biegł w kaloszach wypełnionych wodą.

Wart podkreślenia jest brak typowego twardego zapiętka jaki najczęściej występuje w butach tego typu. Puma zdecydowała się na całkowicie miękki zapiętek i to był super wybór. Miękki zapiętek to po prostu fenomenalna sprawa, pięta jest niczym nie skrępowana, nie ma ugniatania pięty i Achillesa – to powinien być standard w każdych butach. Warto też wspomnieć o sznurówkach, są lekko elastyczne co powoduje, że nie rozsznurowują się tak łatwo, ale nie zwalnia to od zrobienia dwóch węzłów.

Grubość i solidność materiałów, które stają się wadą w przypadku zmoczenia są zaletą jeśli chodzi o trwałość buta. Moja para ma przebiegnięte około 1600 km i naprawdę, co widać na zdjęciach, nie wygląda na tyle, właściwie nic się nie zmieniło przez 1000 km, Pumy wyglądają cały czas tak samo. Jednakże moja para właśnie przeszła na emeryturę. 1600 km wystarczy, teraz dokonają żywota jako obuwie spacerowe.

Buty są bardzo uniwersalne, nadają się i na długie wybiegania i na szybkie treningi w każdym terenie, zachowując oczywiście umiar, jednak lajtowe wypady do lasu zaliczą spokojnie. Pumy z racji solidnej konstrukcji nie są stworzone do biegania w upałach ani w deszczu, poza tym ciężko się do czegoś przyczepić. Polecam tym, którzy nie chcą całkowicie odejść od amortyzacji, ale też szukają czegoś nowego, żwawego i jednak z innym podejściem do biegania niż w standardowych butach.

do góry