emo PUCHAR KLUBU + Grand Prix

PUCHAR KLUBU + Grand Prix

U mnie się jedno miejsce zwalnia. Wyjazd z 1000l ok 10:00, spod Jasnej Góry 10:15. Jak co, proszę o PW lub telefon.
Pozdrawiam - Grzesiek ( )

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

PUCHAR KLUBU + Grand Prix

News
Do wzięcia niedobitki z auta nr 3 - verdi, Mirek.S. ( waga netto daodatkowego ładunku ok 135kg)
Do 9:50 czekam na propozycje :) w pzreciwnym wypadku odpalam czarnego szerszenia :)

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

PUCHAR KLUBU + Grand Prix

Mogę podjechać. Tylko gdzie. Aha: z Kubą wracamy jak najszybciej - by być w Cze-wie przed 13:45
Pozdrawiam - Grzesiek ( )

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

PUCHAR KLUBU + Grand Prix

Pierwsze koty za płoty :)
Było super :)
Jeśli macie ochotę to poproszę o napisanie WaS kilka zdań o dzisjeiszych "zmaganiach".
PS. Jeśli będą 2 lub 3 relacje będzie jeszcze lepiej :)

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

PUCHAR KLUBU + Grand Prix

wyniki już są tu
http://www.wkbmeta.pl/zimnar/zimowye.htm
gratulacje świetne bieganie i prawie dominacja drużynowa na wyjeździe :)

przyłączam się do Gratulacji :D wielkie brawa :lol: dla wszystkich 8) a szczególne oczywiście dla naszych ścigantów :shock:
"Bieganie moja pasją, czy uzależnieniem?" tete-bieganiemojapasja.blogspot.com

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

PUCHAR KLUBU + Grand Prix

Ustawka

A juści, ani chybi to była Ustawka.
Wykorzystując modę na organizowanie ogólno dostępnych, lokalnych i wręcz dzikich zawodów, dwie prężne, kochające się bardzo grupy, powiedzmy lubliniecka i częstochowska przez osiem kolejnych sobót uczestniczyły w zimowych, biegowych ustawkach. Samochodziarze mają swoje ustawki na ulicach Łodzi czy Wawy, szalikowcy chyba w każdym ligowym mieście, więc i biegaczom wypada być trendy. Ci z Lublińca wymyślili legalne, zimowe ustawki pod szyldem ZiMnaRu. Za Lublińcem poszło kilka kolejnych polskich miast no i mamy zalegalizowane biegowe ustawki. Nie potrzeba sędziów z centrali, dmuchanych bramek startowych, banerów, tłumu widzów, chipów startowych. Wystarczy osoba z kartką papieru, stoper choćby w komórce, wskazanie umownej linii startu, wypowiedzenie ,,Do biegu, gotowi, hop” i pozyskanie choćby jednego notabla i sponsora przy dekoracji zwycięzców.
Przynależność klubowa zobowiązuje do solidarności a gdy do tego wchodzi narzucona dyscyplina klubowa to nie ma zmiłuj się. Bić się trzeba. Nasza Góra wrzuciła ostatniego Zimnara do kalendarza Grand Prix 2010 więc jeśli chcesz się w nim liczyć to musiałeś walić do Lublińca. Niby wykręcony czas miał nie być ważny a miejsce miało być sprawą trzeciorzędna. Najważniejsza miała być frekwencja. Trata tata. Na zasadzie ,,Nikt nie sądzi zwycięzcy” i ,,Na zawodach przyjaciel jest nieprzyjacielem” walczono o każde miejsce. Wszystko widziałem bo niestety prawie wszyscy byli przede mną. Na granicy fer play i łamania regulaminu trzykrotnie pokonywano zaśnieżone ścieżki leśnej pętli i przebrzydły stadion.
O ważności ustawki przekonywała mnie obecność Damzaca, ubiegłorocznego zwycięzcy tych zawodów. Ale zacznijmy od prawie początku.
Na dwa miniparkingi w pobliżu lublinieckiego lasku podjechało na mniej niż więcej godzinę kilkanaście samochodów i wyskoczyli z nich prawie gotowi do boju zawodnicy. Żeby formalności stało się zadość rzucili po 2 zł na stolik w pobliskiej kantynie, wylegitymowali się a nowi odebrali jakieś tam zbywające organizatorom numerki startowe. Jam tam był i przypadł mi nr 979. Wiecie sami jak cholernie ważne jest żeby numerek się spodobał. To jak połowa sukcesu. Ten akurat z siódemką i wyczuwalną gołym okiem symetrią przypadł mi do gustu. Pomyślałem że na razie idzie dobrze. Ale dodatkowo, na wszelki wypadek ratując się przed ewentualną totalną klapą podczas walki na nieznanej mi trasie wyprosiłem Damzaca o pokazanie mi trasy na rozgrzewce. Niezbyt chętnie to zrobił wiedząc że do startu zostało 20 minut i z moim tempem mógłby nie zdążyć na start. Poświęcił się jednak dla mnie i dla paru innych nowicjuszy. Wielka sprawa bo miałem psychiczny komfort znając trasę. Za to teraz mam kaca i wyrzuty sumienia czy to aby przeze mnie nie wygrał tego biegu. Chyba popsułem mu rozgrzewkę. Damian masz u mnie piwo na osłodę.
Zarządzono start na przylegającym do lasku stadionie. Murawę owszem miał znośną ale bieżnia odstraszała wodośniegiem. Kto był zasadniczy i głupi to murawy nie wybrał. Nie dość że sucha to i zachęcała do ścinania łuków. Na trzech czwartych obwodach bieżni do pokonania przez trzy razy to uczciwość wyraźnie nie popłacała. Trata tata. Każdy niech uderzy się w pierś sam i odpowie jak pomagał swojemu wynikowi. A ośnieżone i miejscami oblodzone ścieżki leśne. Czyż nie były świetnym terenem do ćwiczenia odstraszania przeciwnika łokciami przed wyprzedzaniem. Przez dwa okrążenia nikt mnie nie wyprzedzał choć czułem sapanie i zakusy tych, w prawdzie nielicznych, za moimi plecami co chcieli mnie obiec. Kubie się w końcu udało ale cóż swojemu nie będę cały czas blokował.
Verdiego skopali przy wyprzedzaniu, Labi przez brak oznakowania trasy pomylił końcówkę i nadłożył. Chyba każdy coś mógłby wytknąć. Ale na szczęście górę wzięła klubowa solidarność i mandarynki z Czewki wystarczająco narozrabiały. Były i w czubie i po środku i z tyłu. Pomarańczowe koszulki z logo sprawdzają się. A może nadszedł już czas by dojrzeć i do klubowych spodenek.

Krzara

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

PUCHAR KLUBU + Grand Prix

Jedna z najlepszych sportowych relacji jaka ostatnio przeczytalem, w konkursie na sportowa relacje zabieganych Krzara jestes moim faworytem :idea: ale dosc tego slodzenia sobie, musze co do tej relacji wprowadzic maly porzadek a mianowicie dwa "porzadki":

1.
obecność Damzaca, ubiegłorocznego zwycięzcy tych zawodów.

bardzo bym chcial, ale chciec nie znaczy zawsze moc, w zeszlym roku bylem tylko wiceliderem w klasyfikacji generalnej...

2.
wyprosiłem Damzaca o pokazanie mi trasy na rozgrzewce. Niezbyt chętnie to zrobił wiedząc że do startu zostało 20 minut i z moim tempem mógłby nie zdążyć na start. Poświęcił się jednak dla mnie i dla paru innych nowicjuszy.

moze faktycznie nie bylem zbyt "rozmowny" przed biegiem, ale zrobilem to z prawdziwa przyjemnoscia, by moc pokazac Wam trase i byla to dla mnie swietna rozgrzewka...

pzdr.
2KołaiPasja

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Moderatorzy: verdi  Kossak  

Stronę wygenerowano w 0.321 sekundy.

Zapraszamy do dodawania Imprez do kalendarza. Pomóż nam zbudować kompletną bazę imprez biegowych w Polsce! Dodaj imprezę
do góry