Nie wiem jak z innymi grupami, ale po kilkunastu kilometrach grupa na 4:30 była dobre kilka minut przede mną. Wyprzedziłem ją dopiero około 37 kilometra. Ja biegłem równym tempem na 4:27. To znaczy, że grupa na 4:30 pierwsze 15km przebiegła o dobre 5 minut za szybko, a potem wyraźnie zwolnili. Cieszę się, że nie biegłem z takimi zającami.
Może lepiej najpierw sprawdzić:
10 km - czas idealny: 01:03:59, czas pacemakera: 01:03:56 (- 3 sekudy)
połówka- czas idealny: 02:15:00, czas pacemakera: 02:14:27 (- 33 sekundy)
30 km- czas idealny 03:11:58, czas pacemakera: 03:10:40 (-78 sekund)
Są rozbieżności, ale 5 minut to ja nigdzie nie widzę (nawet jak byśmy brali pod uwagę czasy netto), więc może nie warto rzucać oskarżeń bez pokrycia.
Dodam, że to nie ja prowadziłem tę grupę.
Zgodnie z sugestią sprawdzam. Międzyczasy podawane są brutto. Aby uzyskać netto musimy dla podanego zawodnika odjąć 1 minutę 56 sekund. Otrzymujemy:
10km: -1 minuta 59 sekund
połówka: -2 minuty 29 sekund
30km: -3 minuty 14 sekund
meta: +38 sekund (czas 4:30:3
Z międzyczasów najwyższe odchylenie wynosi 3 minuty 14 sekund, czyli mniej niż ja napisałem, natomiast jestem mocno przekonany z moich (i nie tylko) obserwacji wzrokowych, że w okolicach 16km to odchylenie dochodziło do 5 minut. Nawet jednak to, jakie dostajemy z międzyczasów jest duże. Grupa została zmuszona do zbyt szybkiego pokonania pierwszej połowy dystansy, a następnie w drugiej wyhamowana. Oczywiście to tylko moje zdanie. Nie biegłem w tej grupie, nie mam do nikogo żadnych pretensji. _________________ Mój blog biegowy: http://www.biegne.pl
----------------------------------------------------------
XVIII Bieg Powstania Warszawskiego (10km) - 44:52
III Półmaraton Warszawski - 1:53:08
XXX Maraton Warszawski - 4:27:23
Ostatnio zmieniony przez Alef dnia Pon Wrz 29, 2008 22:18, w całości zmieniany 1 raz
Jeśli liczy się czas brutto, to czemu grupa była na mecie w czasie 4:32:16 brutto?!? _________________ Mój blog biegowy: http://www.biegne.pl
----------------------------------------------------------
XVIII Bieg Powstania Warszawskiego (10km) - 44:52
III Półmaraton Warszawski - 1:53:08
XXX Maraton Warszawski - 4:27:23
Alef, z całą sympatią, trochę chyba szukasz dziury w całym...
Po pierwsze, pacemaker zawsze biegnie na czas brutto, bo taka jego rola. To zwykle oznacza że musi (zwłaszcza w tych wolniejszych grupach, które stają bardziej z tyłu) nadrobić nawet do dwóch minut na trasie - i najczęściej nadrabia się na pierwszej połówce, zrównując do czasu brutto w pewnym momencie trasy.
Po drugie, każdy ma święte prawo złapać sobie czas brutto/netto na starcie, i wtedy wie dokładnie ile ma zapasu biegnąc z pacemakerem, i o tyle może od niego odpaść żeby złamać netto czas założony.
Po trzecie, dobry pacemaker to taki, który przed meta wypycha grupę do przodu, i próbuje pomóc tym co trochę zostali z tyłu, ale ciągle się mają szansę złapać na czas netto - i dlatego zdarza się że te sekundy czy minuty nadrobione na trasie do czasu brutto pacemaker traci przed samą metą, kiedy "szpicy" grupy już nie jest potrzebny, ale ma szansę podgoonić tyły. To być może tłumaczy dlaczego brutto koniec końców wychodzi trochę ponad cel.
Na koniec, spróbuj kiedyś sam potuptać 42 km z dokładnością +/- 5 sekund na km, na zróżnicowanej trasie, z punktami odzywiania, kostką brukową, tunelem, i tłumem ludzi wokół itp. Polecam, ciekawe doświadczenie.
"I don’t like to go away from races knowing that I didn’t leave my mark on the race by really going after it at some point. If I die, I die. I have died many times before…"
(Ryan Hall)
Dołączył: 30 Mar 2007 Posty: 708 Skąd: Skierniewice
Wysłany: Wto Wrz 30, 2008 08:49 Temat postu:
LeszekM napisał(a):
Alef, z całą sympatią, trochę chyba szukasz dziury w całym...
Po pierwsze, pacemaker zawsze biegnie na czas brutto, bo taka jego rola. To zwykle oznacza że musi (zwłaszcza w tych wolniejszych grupach, które stają bardziej z tyłu) nadrobić nawet do dwóch minut na trasie - i najczęściej nadrabia się na pierwszej połówce, zrównując do czasu brutto w pewnym momencie trasy.
Po drugie, każdy ma święte prawo złapać sobie czas brutto/netto na starcie, i wtedy wie dokładnie ile ma zapasu biegnąc z pacemakerem, i o tyle może od niego odpaść żeby złamać netto czas założony.
Po trzecie, dobry pacemaker to taki, który przed meta wypycha grupę do przodu, i próbuje pomóc tym co trochę zostali z tyłu, ale ciągle się mają szansę złapać na czas netto - i dlatego zdarza się że te sekundy czy minuty nadrobione na trasie do czasu brutto pacemaker traci przed samą metą, kiedy "szpicy" grupy już nie jest potrzebny, ale ma szansę podgoonić tyły. To być może tłumaczy dlaczego brutto koniec końców wychodzi trochę ponad cel.
Na koniec, spróbuj kiedyś sam potuptać 42 km z dokładnością +/- 5 sekund na km, na zróżnicowanej trasie, z punktami odzywiania, kostką brukową, tunelem, i tłumem ludzi wokół itp. Polecam, ciekawe doświadczenie.
Pozdrawiam !
Tak powstrzymywałem się żeby to tak łopatologicznie wyłożyć.
Pięknie prowadzisz grupę jako pacamaker i dobrze piszesz.
Pozdrawiam zadowolony _________________ Chwalę Boga każdym przebiegniętym metrem
ZZTOP Skierniewice: każda sobota 13:30 vis-a-vis kasyna!
Nie wiem jak z innymi grupami, ale po kilkunastu kilometrach grupa na 4:30 była dobre kilka minut przede mną. Wyprzedziłem ją dopiero około 37 kilometra. Ja biegłem równym tempem na 4:27. To znaczy, że grupa na 4:30 pierwsze 15km przebiegła o dobre 5 minut za szybko, a potem wyraźnie zwolnili. Cieszę się, że nie biegłem z takimi zającami.
Może lepiej najpierw sprawdzić:
10 km - czas idealny: 01:03:59, czas pacemakera: 01:03:56 (- 3 sekudy)
połówka- czas idealny: 02:15:00, czas pacemakera: 02:14:27 (- 33 sekundy)
30 km- czas idealny 03:11:58, czas pacemakera: 03:10:40 (-78 sekund)
Są rozbieżności, ale 5 minut to ja nigdzie nie widzę (nawet jak byśmy brali pod uwagę czasy netto), więc może nie warto rzucać oskarżeń bez pokrycia.
Dodam, że to nie ja prowadziłem tę grupę.
Zgodnie z sugestią sprawdzam. Międzyczasy podawane są brutto. Aby uzyskać netto musimy dla podanego zawodnika odjąć 1 minutę 56 sekund. Otrzymujemy:
10km: -1 minuta 59 sekund
połówka: -2 minuty 29 sekund
30km: -3 minuty 14 sekund
meta: +38 sekund (czas 4:30:3
Z międzyczasów najwyższe odchylenie wynosi 3 minuty 14 sekund, czyli mniej niż ja napisałem, natomiast jestem mocno przekonany z moich (i nie tylko) obserwacji wzrokowych, że w okolicach 16km to odchylenie dochodziło do 5 minut. Nawet jednak to, jakie dostajemy z międzyczasów jest duże. Grupa została zmuszona do zbyt szybkiego pokonania pierwszej połowy dystansy, a następnie w drugiej wyhamowana. Oczywiście to tylko moje zdanie. Nie biegłem w tej grupie, nie mam do nikogo żadnych pretensji.
Jak już zacząłeś, to mozemy sie troche pobawić liczbami. weźmy pod uwagę czasy netto, które sam podałeś i zastanów sie czy jest sens upierać się przy 5 minutowej nadróbce na 15 km. Znaczyłoby to, że po 10 km przyśpieszyli do tempa ok. 5:48, by po 15 km zwolnić do 6:48. Nadal twierdzisz, że masz rację?
Jeśli chodzi o czas netto/ brutto, to przyjmuje się, że pacemaker biegnie na czas brutto. Co do wyniku grupy na mecie, to jak widać zaczeli oni biec wolniej po 30 km, a co do przyczyn warto zawsze spytać się kogoś kto tam był.Tak naprawdę to nie pacemaker ma być na określony czas, tylko jak najwieksza ilośc zawodników. Może zające zostali, by pomóc słabnacym.
Ostatnio zmieniony przez Jarema dnia Wto Wrz 30, 2008 09:34, w całości zmieniany 1 raz
Jeśli chodzi o czas netto/ brutto, to przyjmuje się, że pacemaker biegnie na czas netto.
(...)
Może zające zostali, by pomóc słabnacym.
Jarema, zgadzam się z Tobą zazwyczaj w całej rozciągłości, ale jednak wydaje mi się że pacemaker powinien biegać na czas brutto, a nie jak piszesz na netto - w ten sposób każdy kto na niego spojrzy widzi "drogowskaz" do bezwzględnego czasu na mecie. Jeśli pacemaker biegnie na netto, to nikt kto nie stał tuż obok niego na starcie nie może być pewien jaki wynik zrobi - może np. wbiec na metę przed nim, ale ciągle nie połamać zakładanego czasu, jeśli źle stanął na starcie, i miał różnicę brutto/netto niższą niż zając, albo np. spadł z szybszej grupy i siłą rzeczy stał bliżej startu.
Dlatego też brutto jest lepsze - każdy kto spojrzy na zająca, ma proste zadanie - wbiegasz przed nim, masz gwarantowane że łamiesz zakładany czas, niezależnie gdzie stałeś na starcie. Wbiegasz za nim, ryzykujesz że się zmieścisz albo nie, w zależności od tego jaką miałeś różnicę. Tak jest chyba prościej, i bardziej "użytecznie" dla większej ilości biegaczy.
"I don’t like to go away from races knowing that I didn’t leave my mark on the race by really going after it at some point. If I die, I die. I have died many times before…"
(Ryan Hall)
Ale mówią też "if you and I think alike, one of us is useless"... hmmmm.. _________________ _____________________________________
"I don’t like to go away from races knowing that I didn’t leave my mark on the race by really going after it at some point. If I die, I die. I have died many times before…"
(Ryan Hall)
Piąty raz biegłem w Warszawie i zawsze z przyjemnością tu wracam. Dobrym pomysłem jast stały numer startowy. Co pacemakerowania widziałem parę razy grupę na 4:15 bardzo blisko grupy na 4:00.
A ja nie mogłem znaleźć grupy na 4:30 . Cały czas myślałem, że są gdzieś za mną a byli duuuużo z przodu. Dopadłem dopiero ich w tunelu Nie mam zastrzeżeń do ich tempa bo nie biegłem z nimi, ale wydaje mi się że można by poprawić ich widoczność. Zamiast tabliczek może patent z balonikami ?
http://www.lausanne-marathon.com/site/html/meneurs_en.htm _________________ Acceleratus Incrediblus
Czekam aż większość się "wypowie' by wreszcie móc wyrazić swoją opinię... oczywiście pozytywną.
Świetny maraton. Na mecie mówiłem , że równy Poznaniowi, teraz po namyśle napiszę - prawie jak w Poznaniu
Gratuluję wszystkim zaangażowanym w organizację i dziękuję wspaniałym kibicom.
Moim zdaniem jest jedna rzecz, którą Warszawa przewyższa Poznań: szybka i ciekawa trasa. Jeśli ma się koło siebie jak ja w tym roku osobę doskonale znającą miasto to naprawdę cały czas mozna oglądać coś ciekawego.
Dołączył: 23 Cze 2004 Posty: 400 Skąd: Kraków/Cheltenham UK
Wysłany: Wto Wrz 30, 2008 21:12 Temat postu:
Trzeba przyznać ze organizacja maratonu z roku na rok jest coraz lepsza. Oczywiście, ze podczas tego rodzaju przedsięwzięć błędy się zdarzają, ale nie miały one wpływu na to czego byliśmy uczestnikami.
Niepodobalo mi się zachowanie części biegaczy na punktach odżywiania i odświeżania. Mam na myśli rzucanie prosto pod nogi: pustych kubeczków, butelek, owoców, gąbek. Nam samym powinno zależeć na tym aby bieg odbywał się bezpiecznie. _________________ Nic wielkiego bez pasji.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach