emo TT Szczecin

TT Szczecin

Wyprzedzając troskę i liczne pytania o przebieg Mięczakowej Przygody Życia, oficjalnie informujemy iż członkowie wyprawy zgodnie z planem w niedzielę dojechali o własnych siłach do Szczecina, pokonując tym samym Szlak Odry I Nysy Łużyckiej :ok: W najbliższych dniach ma się ukazać materiał w postaci obszerniejszego wywiadu z członkami tripa, którzy odsłonią fanom więcej szczegółów wyprawy :hmmm:
pozdr. Mięczaki

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

TT Szczecin

stachu84 wrote:
Wyprzedzając troskę i liczne pytania o przebieg Mięczakowej Przygody Życia, oficjalnie informujemy iż członkowie wyprawy zgodnie z planem w niedzielę dojechali o własnych siłach do Szczecina, pokonując tym samym Szlak Odry I Nysy Łużyckiej :ok: W najbliższych dniach ma się ukazać materiał w postaci obszerniejszego wywiadu z członkami tripa, którzy odsłonią fanom więcej szczegółów wyprawy :hmmm:
pozdr. Mięczaki
a czy to konieczne? i tak mamy tu sporo różnych relacji, a nie chciałbym żeby umknął nam nasz główny cel - czyli bieganie ;)

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

TT Szczecin

stachu84 wrote:
Wyprzedzając troskę i liczne pytania o przebieg Mięczakowej Przygody Życia, oficjalnie informujemy iż członkowie wyprawy zgodnie z planem w niedzielę dojechali o własnych siłach do Szczecina, pokonując tym samym Szlak Odry I Nysy Łużyckiej :ok: W najbliższych dniach ma się ukazać materiał w postaci obszerniejszego wywiadu z członkami tripa, którzy odsłonią fanom więcej szczegółów wyprawy :hmmm:
pozdr. Mięczaki
Z górki to nie sztuka zjechać na nasze niziny :P

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

TT Szczecin

Coś w tym musi być. Wczoraj mój brat który z rowerem ma raczej styczność jak go przestawia w garazu z miejsca na miejsce powiedział: " w sumie to nie trudne bo nie dość ze z góry to jeszcze niezbyt długie przejazdy dzienne" Może racja. Robimy wiele szumu wokół niczego
 :)
Załączniki:
Za wiadomość dziękuje Tomek W

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

TT Szczecin

Efrets wrote:
stachu84 wrote:
Wyprzedzając troskę i liczne pytania o przebieg Mięczakowej Przygody Życia, oficjalnie informujemy iż członkowie wyprawy zgodnie z planem w niedzielę dojechali o własnych siłach do Szczecina, pokonując tym samym Szlak Odry I Nysy Łużyckiej :ok: W najbliższych dniach ma się ukazać materiał w postaci obszerniejszego wywiadu z członkami tripa, którzy odsłonią fanom więcej szczegółów wyprawy :hmmm:
pozdr. Mięczaki
a czy to konieczne? i tak mamy tu sporo różnych relacji, a nie chciałbym żeby umknął nam nasz główny cel - czyli bieganie ;)
Daj spokój,
wrzuć to gdzieś na forum rowerowe :ok:
Za wiadomość dziękuje Tomek W
Najważniejsza jest Miłość poza tym Kocham życie takie jakie jest
www.TTSzczecin.pl/

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

TT Szczecin

Fenix wrote:
Efrets wrote:
stachu84 wrote:
Wyprzedzając troskę i liczne pytania o przebieg Mięczakowej Przygody Życia, oficjalnie informujemy iż członkowie wyprawy zgodnie z planem w niedzielę dojechali o własnych siłach do Szczecina, pokonując tym samym Szlak Odry I Nysy Łużyckiej :ok: W najbliższych dniach ma się ukazać materiał w postaci obszerniejszego wywiadu z członkami tripa, którzy odsłonią fanom więcej szczegółów wyprawy :hmmm:
pozdr. Mięczaki
a czy to konieczne? i tak mamy tu sporo różnych relacji, a nie chciałbym żeby umknął nam nasz główny cel - czyli bieganie ;)
Daj spokój,
wrzuć to gdzieś na forum rowerowe :ok:
Na rowerowe to im wstyd. To tak jakbyś tu się pochwalił, że zrobiłeś marszobiegiem dwa kółka wokół Arkonki.
Za wiadomość dziękuje Fenix, Rascal

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

TT Szczecin

Tomek W wrote:
Fenix wrote:
Efrets wrote:
stachu84 wrote:
Wyprzedzając troskę i liczne pytania o przebieg Mięczakowej Przygody Życia, oficjalnie informujemy iż członkowie wyprawy zgodnie z planem w niedzielę dojechali o własnych siłach do Szczecina, pokonując tym samym Szlak Odry I Nysy Łużyckiej :ok: W najbliższych dniach ma się ukazać materiał w postaci obszerniejszego wywiadu z członkami tripa, którzy odsłonią fanom więcej szczegółów wyprawy :hmmm:
pozdr. Mięczaki
a czy to konieczne? i tak mamy tu sporo różnych relacji, a nie chciałbym żeby umknął nam nasz główny cel - czyli bieganie ;)
Daj spokój,
wrzuć to gdzieś na forum rowerowe :ok:
Na rowerowe to im wstyd. To tak jakbyś tu się pochwalił, że zrobiłeś marszobiegiem dwa kółka wokół Arkonki.
albo na forum dla alkoholików, że dwa piwka wieczorem wypiłeś :ok:
Za wiadomość dziękuje Rascal
Najważniejsza jest Miłość poza tym Kocham życie takie jakie jest
www.TTSzczecin.pl/

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

TT Szczecin

Tomek W wrote:
Na rowerowe to im wstyd. To tak jakbyś tu się pochwalił, że zrobiłeś marszobiegiem dwa kółka wokół Arkonki.
Właśnie,  tak jak ja w sobotę rano wokół Arkonki. Kilka okrazen wyszło,  a że nie doczekałem się na Adama, poszedłem o 23 do domu :)

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

TT Szczecin

Jeszcze ciepły wywiad, zapraszamy do lektury!

Redaktor Mariola z Tygodnika „Wyprawy na Lamusów”:
Witam Państwa serdecznie! Moimi gośćmi w dniu dzisiejszym są członkowie
wyprawy o tajemniczo brzmiącej nazwie „Mięczakowa Przygoda Życia”. Z
uwagi na duże zainteresowanie i zapytania fanów postanowiłam spotkać się
uczestnikami tego przedsięwzięcia aby uchylić trochę realiów i
dowiedzieć się co to w ogóle za inicjatywa i jak przebiegała.
Podejrzewam, że w pełni już zregenerowani i wypoczęci podróżnicy z
chęcią odpowiedzą na kilka naszych pytań. Zacznijmy od tego Panowie, że
przedstawicie się na początek.

Rascal:
Miło mi i dziękujemy za zaproszenie. W skład naszego wyprawowego teamu wchodziłem Ja, Jancio, Mario i Stachu.

Red.:
Pierwsze koty za płoty w takim razie, jak to mówią. Skąd w ogóle pomysł
na taką wyprawę i czy możecie wytłumaczyć nazwę pod którą się odbyła?

Jancio:
Pierwsza wizja i zalążek nagrodził się w głowie Stacha, który już wiele
miesięcy wstecz zaczął coś opowiadać o szlaku rowerowym Odry i Nysy
Łużyckiej, biegnącym od źródła Nysy w Czeskich górach, dalej nurtem Nysy
i kolejno Odry. Początkowo była to jedynie mglista wizja, o której
sądziliśmy że pewnie nie wypali bo Stachu znowu sobie coś uroił, co
zresztą często mu się zdarza bo ma wybujałą fantazję.

Mario:
Ja od początku widziałem u Stacha wypieki na twarzy jak o tym opowiadał i
charakterystyczne dla niego podjaranie się tematem więc czułem, że
szanse na wspólnego tripa są naprawdę duże.

Rascal:
Jeżeli chodzi o nazwę, to w drużynie w której się udzielamy i na co dzień
reprezentujemy utarło się że wszyscy jesteśmy tzw. mięczakami, bez
względu na to czego byśmy nie dokonali to miano jest obecne w świecie TT
Szczecin. Stąd też pewnie ta nazywa w połączeniu z oczekiwaną przez nas
przygodą.

Red.:
A właśnie, skoro już o tym mowa to słyszałam, że faktycznie reprezentujecie jakieś kluby joggingowe. Jakie dokładnie?

Stachu:
Droga Pani Redaktor. Nie joggingowe ale poważne kluby sportowe o
amatorskim zacięciu. Razem z Mariem i Rascalem jesteśmy członkami
legendarnego już za życia jego członków „TT Szczecin” - po rozwinięciu
nazwy Truchtaczy Trunkowców, który to stanowi idealnie wybalansowane
połączenie sportu z właściwym izotonicznym nawadnianiem. I nie chodzi tu
jedynie o bieganie ale również o inne wytrzymałościowe dyscypliny.
Nasz kolega Jancio natomiast, który jest dla nas jak ojciec,
reprezentuje klub Total Gym Mierzyn, jednoosobową formację powstałą na
potrzeby reprezentowania w ogóle jakiegoś klubu, w którym zajmuje
wszystkie ważne stanowiska mające wpływ na właściwe działanie teamu.

Red.:
Dziękuje bardzo za wyczerpującą odpowiedź. Czy wasze czteroosobowe
grono wyprawowe, z góry zakładało że właśnie w tej liczbie dojdzie do
przedsięwzięcia?

Mario:
Pani Redaktor. Może najpierw odpowiem, że wyprawa to może za dużo powiedziane, ja bym to określił
bardziej wycieczką. Nie chcemy w żadnym wypadku konkurować ze sławnymi
podróżnikami, którzy faktycznie realizują wyprawy przez duże W. Termin
wyprawy narzucił Stachu, uważając że to będzie lepiej wyglądać i
podniesie prestiż naszej eskapady a może nawet dodatkowo zwiększy
zainteresowanie potencjalnych obserwatorów i fanów.

Rascal:
Może ja wyjaśnię czemu cztery osoby a nie więcej bądź mniej. Z racji
sporej liczebności TT Szczecin oraz zaprzyjaźnionych sportowców –
wyczynowców, zarzuciliśmy ten temat na szerokie wody. Powiem że
początkowo potencjalni chętni walili oknami i drzwiami do wyjazdu ale z
czasem ilość stopniała do właśnie naszej czwórki. Nie ograniczaliśmy
się, więc gdyby chętnych było więcej to pewnie udalibyśmy się rowerową
karawaną na naszą wycieczkę.

Red.:
Jak z logistyką, planowaniem trasy i noclegami?

Jancio:
Nieetatowym a nawet etatowym z racji wykonywanego zawodu logistykiem w
naszej paczce jest Rascal, ale chyba każdy z nas wniósł coś do tego
planu.
Stachu zasilał nas porcjami internetowych newsów, że trasa jest łatwa, dobrze oznaczona i ogólnie dla mięczaków (heheh), czyli jak
sama Pani widzi, idealna dla Nas.
Z noclegami od początku nie było właśnie jasne jaką mają mieć formę. Stachu podjarał się, że weźmiemy
namioty i będziemy koczować na dziko, gdzie nam się zachce. Ale z tego
co wiem, to był on pod namiotem jeden raz i to wieku lat 10 u swoich
dziadków na działce. Szybko ostudziliśmy więc jego survivalowe zapędy i
stanęło na tym, że wynajmiemy kwatery na trasie przejazdu.

Mario:
Planowanie trasy to mój ulubiony temat. Muszę tu pochwalić Rascala.
Wszyscy wiemy, że straszny z niego fanów „gadżetów” i nowinek
technicznych. Często w TT Szczecin rwiemy z niego łacha, że wydaje
ostatnie pieniądze bądź zapożycza się aby kupić sobie nową zabaweczkę.
Od lat jest zagorzałym fanem zegarków Fenix, co niestety przyprawia o
ból głowy serwis Garmina na Polskę z uwagi na notoryczne reklamację. W
moim odczuciu jest to taka swoista nieodwzajemniona miłość.
Ale podczas naszego przejazdu właśnie to on i jego nowoczesny zegarek stanowił dla nas drogowskaz.

Stachu (z sarkazmem):
W sumie to zbędny był ten drogowskaz bo trasa była tak dokładnie
oznaczona, że dziecko dałoby radę nawigować. Ale niech mu już będzie, że
jest świetnym nawigatorem.

Rascal:
Spadaj!

Jancio:
Taaa, znowu się zaczyna.

Red.:
Widzę Panowie że jakieś małe zgrzyty na pokładzie? Niech mi ktoś powie o profilu trasy, jej długości, trudności?

Rascal (lekko podminowany):
Stachu mi po prostu zazdrości. A wracając do tematu trasa od źródła
Nysy do mety to ok. 515 km. Zaplanowaliśmy ją na trzy dni jazdy. Nie
przypadkowy był też kierunek naszej wyprawy. Równie dobrze mogliśmy
jechać ze Szczecina do źródła ale chyba każdy ma świadomość, że jadąc z
gór nad morze to wychodzi trasa z górki i w sumie mało wyjdzie
pedałowania, takie były nasze odczucia. Jakie było nasze zdziwienie, że
to nie wygląda tak do końca. Faktycznie było z górki, do tego stopnia że
gotowały się klocki hamulcowe ale podjazdy jakich uświadczyliśmy dały
nam ostro w kość.

Stachu:
Faktycznie! W Szczecinie przywykliśmy do jazdy po płaskim a tutaj coś takiego. Najbardziej był
zadowolony chyba Jancio, znamy jest z tego że lubi podjazdy i umiłował
sobie Warnik Climb, który po tym co zobaczyliśmy stanowi śmieszną
namiastkę podjazdu ale mimo wszystko tak regularnie jeździ na swoją
górkę walcząc o nowe PR, że według znawców powoli dochodzi do jej
wypłaszczenia z uwagi na wielką moc generowaną przez tego kolarza.

Mario:
Z obliczeń jakich dokonałem trasa nie jest trudna a wszelkie
zastrzeżenia co do naszych odczuć wynikają chyba jedynie z naszego
żenującego przygotowania pod ten konkretny trip.

Red.:
Gdzie nocowaliście i jak się dostaliście na punkt startu?

Jancio:
Dojechaliśmy do Szklarskiej Poręby pociągiem z przesiadką w przeddzień
startu. W Szklarskiej po degustacji regionalnych wyrobów żywnościowych i
zakupach podjechaliśmy już rowerami do Jakuszyc i właśnie wtedy
zacząłem uświadamiać sobie, że Stachu chyba trochę nas oszukał z
podaniem stopnia trudności trasy.

Stachu:
Nie oszukałem. Wiedzieliście na co się piszecie. Był to dla nas taki Prolog tego co miało nas czekać przez najbliższe dni.

Rascal:
Mi się podobało, co prawda były problemy z transportem zakupów ale
daliśmy radę działając wspólnie. W Jakuszycach elegancki nocleg.
Pierwszy dzień trasa wyszła ok. 190km z noclegiem w Agroturystyce w
Bronowicach w przyjemnie wentylowanym domku. Drugi dzień to dystans ok.
170km z noclegiem w Kostrzyniu nad Odrą w fajnie zagospodarowanych
piwnicach prywatnego domu. Dzień trzeci to ok. 150 km z metą w
Szczecinie i swoim łóżku.

Mario (rozbawiony ale konkretny):
Dodam, że ogólnie z noclegami czterech mężczyzn w jednym pokoju jest
tak. Statystycznie w takich przypadkach najbezpieczniejsze jest spanie
na plecach przez całą noc i tak też się umówiliśmy. Oprócz incydentu z
pierwszej nocy kiedy Stachu złapał Jancia za nogę, do niczego innego nie
doszło.

Stachu:
Ejj, wracałem z kibla, było ciemno, potknąłem się! Nie ma tematu. Zresztą co się stanie na wyprawie, zostaje
na wyprawie. Chyba każdy z Nas Pani Redaktor zna zasadę wyjazdów ponad
100km od domu.

Red.:
Tak, jest w tym coś. Wracając do tematu, było coś czego się szczególnie obawialiście w trakcie trwania
Waszej Mięczakowej Przygody?

Mario (mocno uśmiechnięty):
Chyba jedynie słynnych kolarskich ucieczek Jancia i tego, że po starcie w Jakuszycach zobaczymy go dopiero w Szczecinie.

Jancio:
Ha ha ha, ten jeden raz obiecałem nie uciekać i dotrzymałem słowa,
chociaż nie raz tak mięczakowaliście, że świerzbiła mnie noga żeby
pocisnąć.

Stachu:
Ogólnie była to chyba u każdego z nas pierwsza taka dłuższa kilkudniowa wyprawa rowerowa, więc liczyliśmy że
się uda i tak też się stało. Ewentualny spontan był wkalkulowany.

Rascal:
Co ważne obeszło się bez żadnych mechanicznych awarii naszego sprzętu,
można wspomnieć że tylko Mario raz złapał gumę, co na co dzień mu się
nie zdarza. (śmiech całej grupy). No i bez kontuzji, bo pad bokiem
Jancia i chwilę później szlif Maria tylko ubarwiły bez konsekwencji
naszą podróż.

Red.:
Czy coś wynieśliście z tej wyprawy?

Rascal:
Dla mnie zabawne było to, jak Jancio nauczył się obsługiwać przednią
przerzutkę. Jeszcze w Czechach pierwszego dnia, profil trasy wymógł na
nim sprawdzenie lżejszego „biegu” i po zrzuceniu przełożenia przedniego
na najmniejszy blat, stwierdził że ma awarię sprzętu bo nie może wrócić
na wyższe przełożenie. Wzbudziło to u nas zwątpienie, bo awaria
pierwszego dnia to trochę słabo.

Mario:
Ale jak się niedługo później okazało po kilkunastu kilometrach, człowiek uczy się
całe życie i Jancio odkrył działania lewej manetki zmiany przełożeń
wzbudzając u nas tym samym soczyste brawa i gratulację.

Stachu:
Ja go za to szanuję, do tej pory przez tyle lat jeździł tylko na dużym przednim blacie, hardcore!

Red.:
Jak było z regeneracją po, bo przecież taki wysiłek mocno nadużywa sił?

Stachu:
Mistrzem regeneracji w naszej grupie jest Jancio, już następnego dnia
rano był na pełnej świeżości i wyczuwam, że chętnie by zrobił rozjazd
ale on racjonalnie zdaje sobie sprawę że ma do czynienia z mega
mięczakami.

Mario:
Reszta z nas, co potwierdziły moje obliczenia doszła do siebie po około trzech i pół dnia.

Rascal:
Nie ma czasu na pieszczoty, każdy z nas ma dalej jakieś indywidualne
plany startowe które trzeba zrealizować, tu nie ma miejsca na stagnację.

Red.:
Nie wypada mi nie zapytać co dalej, czy był to jednorazowy wypad czy może macie już coś w planach?

Stachu:
Gdy pojawia się temat kolejnej wyprawy każdy z nas deklaruje chęć
udziału, bo ta o której rozmawialiśmy wypaliła w 100%. Więc czemu tego
nie powtórzyć.

Jancio:
Ja jestem za, skoro nic sobie teraz nie zrobiłem to żona na pewno mnie puści ale cofam to co mówiłem jeszcze
przed startem, trasa do Włoch przez Alpy to zły pomysł.

Mario:
Prawdopodobieństwo kolejnej wyprawy jest bardzo duże i liczę na to że do niej dojdzie.

Rascal:
Mimo dużego wysiłku jaki włożyliśmy, jest to świetna odskocznia od
codzienności, można się zresetować i dać odpocząć głowie. Na pewno
pojadę z chłopakami znowu.

Red.:
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam Panowie kolejnych owocnych planów i udanych ich
realizacji. Trzymam kciuki i mam nadzieję, że może jeszcze się spotkamy
może po jakieś poważniejszej wyprawie przez duże W (złośliwy uśmiech).
Za wiadomość dziękuje Mariusz77, Fenix, Efrets, Rascal

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Stronę wygenerowano w 0.553 sekundy.

do góry