emo Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Dzięki Gepe, następny maraton to Poznań.

Liczę, że upałów nie będzie a w zamian jakieś 10C :).
To byłaby bajka. Jak widzę w podpisach innych forumowiczów prawie każdy dobry czas pochodzi z chłodnego maratonu.
Maraton Solidarności to jakiś omijany jest :).
Zresztą nie ma się co dziwić. Jak żyję będę go biegał bo pod ręką jest.

ps. Czekam na nowe buty, rany czemu ja mam takie wielkie nogi i muszę czekać ...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Bloga ciąg dalszy ...
Przygotowuję się na 10 i HM, postanowiłem dzisiaj zrobić szybką dychę, by zobaczyć ile mogę. Ustawiłem sobie pierwsze 5 km na 4:20 a potem to co się da. Oczywiście po 10 miałem zrobić jeszcze 5 by minimum co biegam się spełniło. Zakładałem oczywiście, iż następne 5km będzie odpoczynkowe bo się napiję po 10 i takie tam. Średnie tempo 4:20 ma mi dać ponizej 43 na 10, to taki mój cel. Dziś niedziela, piątek i sobota to małe co nieco :), więc rewelacji się nie spodziewałem.
Rano kawa i 400 gram twarożku, 1 litr wody i lecę na dużo kółka. Jest południe około 18 C chmury, słońce, w trakcie biegu mały deszcz pokapał.
1,3 km rozgrzewki, 1 kółko.
Track lista po 2,5 km
1. 10:18, 4:07 szybko ale nie mogłem się opanować, najszybciej 3:22
2. 10:48, 4.19 (3:53) tu już dobrze 5km po 21:05
3. 10:53, 4:21 (3:54) tu już musiałem pilnować tempa i zerkać na zegarek, zacząłem się męczyć,
4. 10:54, 4:21 (3:41) i 10 wypada po 42:52(REKORD). Wiem, że garmin pokazuje trochę więcej niż jest w rzeczywistości, mimo to szansa na 43:00 w biegu jest.
Tylko piwo odstawię na 3 dni przed :).

No i ok ale to co było dalej to zaskoczenie, bo oczywiście sobie wypiłem, zwolniłem do nawet 7:00 no i
5. 13:32 5:25 było odpoczynek? Był...
I nagle mignęło mi około 13,4 km w 60 minut, zostało 1,6 km a mój rekord to 1.07:00 a może by tak.....no to poszło i tu było ciężko ale czas
6. 10:57 4:22 (3:25, szybko jak na osttanie metry) i koniec na 1:07:20 4:29. Minuta szybciej niż w poprzednim, programowanym biegu na 15 km.

Dziwne.
Według mnie długie biegi w głowie siedzą i dla mnie gonienie króliczka jest lepsze niź długi stabilny równy bieg.

Nie wiem co mam sobie zaplanować na 10 km, 4:30 czy 4:25 (pierwsze 5-6km), muszę pomyśleć.
Na HM lecę z grupą na 1:40:00 po 12-15 km pomyślę.

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Bloga ciąg dalszy... zastanawiam się czy w tym miejscu mam pisać?

10km
Przygotowania podobne, owsianka, mars... i takie tam ....
Pogoda była ok, więc plan padł na 4:25 na 5-6 km a potem przyspieszam, nie lubię jak mnie kto wyprzedza :).
Rozgrzałem się na starcie ponad 800 metrów truchtania, skoków i rociągnięć, byłem gotowy. Ustawiłem się grzecznie na starcie w okolicy 30 metrów od lini startu i to był błąd.... Minęło 20 sekund zanim przekroczyłem start i zacząłem truchtać a gotów byłem na 4:25. Przepychałem się, trawnikiem, chodnikiem i nie wiem już jak ale wciąż naprzód, nawet rzuciłem zdawkowe przepraszam a dostałem " proszę, proszę i tak potem podniesz".
Na 1 km (oficjalnym) miałem 5 miut .... na 2 miałem 9:30 a miałem mieć 8:50, rany trzeba gonić. I goniłem. Na 2,5 Garmin stuknął 11:27 czyli 4:34 ... mam 23 sekund w plecy ...pogoń trwała. Kolejna połówka z garmina to 10:49 czyli 4:19 i tu jest dobrze ale nijak sie to ma z 5km oznaczonymi przez organizatorów. Dalej gonię ...kolejny 2,5 km to 10:39, 4:15 i już widzę, iż muszę gonić dalej ... ale wtedy dochodzę rywala z maratonu (wyprzedził mnie o 2 minuty na ostatnich 3 km) i siadam mu na plecy a co :). Ciągnę sie za nim, wyrównuję oddech i ... gdzieś około 8,5km, mija mnie młody kolega wielkimi krokami, no to siadam mu na plecy i zostawiam mego rywala (przybiegl 26 sekund po mnie), wytrzymuję do 9km. No i potem kolega wielkim susami się oddala (chyba była to jedyna osoba od 7 km która mnie przegoniła), nie wiem ile mnie wyprzedził.
Będąc około 300 metrów do mety rozpoczynam finisz, mijamy około 6-7 osób i łapię czas powyżej 43 minut, tracąc około 3 sekundy na każdy km. Licząc około 20, zanim minąłem start, straciłem około 10 sekund(razem 30s). Garmin pokazał o 90 metrów więcej, powiedzmy, że to jest te 10 sekund :).
Prawie się udało ...(nic nie piszcie o prawie....:)).
Ostatnie 2,5 km to 10:08 4:03 ale jeszcze mam 90 metrów z średnią 3:40
to był finisz :).
Warto trochę siły zostawić na ostatnie metry dobrze się czuję jak mijam innych... wiem, wiem trochę to denerwuje innych.., co zrobić :).
Plan nie zrealizowany ale i tak było fajnie.

Po biegu (nowe buty, tym razem saucony jakieś) na lewj nodze w okolicyach palców dostrzegamy spory pęcherz, przebijam go i kleję. Jutro HM może być probelm....

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

HM Piła.
Pojechałem dzień wcześniej, odebrałem pakiet, zjadłem makaron (ale nie na pasta party) wypiłem 1 piwo :). I poszedlem grzecznie spać po 2 piwku...:).
Obudziełem się wcześnie około 6:00, o 7:30 śniadanie, no i to co zwykle, potas, magnez, białko. Zakleiłem pęchęrze po 10km, na wszelki wypadek też palece i około 10:40 poszedłem/truchtałem na start. Znalazłem grupę na 1:40:00 brutto i spokojnie czekałem. Plan był prosty 14-15 km z grupą i się urywam. Pamiętałem o tym, iż mam za sobą szybką dychę ale co tam dam radę. Rafał (FIX86) prowadził grupe i spisał się doskonale.
Trochę rozmawiałem, było bardzo fajnie, i tak:
1. 2,5 12:07 4:51 tu były przepychanki z innymi.
Na 5 km miałem (a tak naprawdę mieliśmy) 23:47, 646 miejsce
10 km 46:59 590 miejsce,
na 15 km 1:10:40 593 miejsce.
Taki czas to dla mnie to norma na 15 km , zazwyczaj jest poniżej ale tylko na 15 km ....
Od 15 km miałem się urywać, więc przygotowałem się do tego mentalnie, skończyłem pić izotonik(na każdym stole brałem i wypijałem 0,5 litra plus kilka kropel, brałem po 2 - oprócz ostatniego), wyrównałem oddech.
Aby sie nauczyć pić wtedy gdy nie trzeba a potrzeba, to tak sobie myślę, trzeba zrobić maraton solidarnosci....
Na 17 km zacząłem odchodzić, (15km-17,5km to 4:35) i pociągnęłem ze sobą kolegę (kurcze 18 letniego chłopaka, kiedy to było?).
Z tego co pamiętam nikt nas nie wyprzedził do mety.
A my mijaliśmy kolejnych (mam wielką opaskę na prawym kolanie), gdzieś na 20 km (17,5-20 4:19), powiedziałem, że puchnę, i że ma pójść do przodu. Poszedł, zrobił czas o około 15 sekund lepszy, bravo!
Maksymalną prędkość jaką osiągnęłm na ostatnich metrach to 19,9 km/h
(3:45). W porównaniu z dychą (29,2 km/h) to strasznie wolno ale dla mnie to było szybko. Na ostatnim km minęłem kilku dobrych biegaczy, których pozdrawiam.

Czas brutto 1:37 z kawałkiem, netto poniżej 1:37, dobry bieg.
Co w/g danielsa daje czas na maraton poniżej 3:24, he,he,he,he,he
nie wierzę. To mam się wybrać z grupą na 3:30????????

Ja, który raptem zrobił 650 km w 6M, z przetrąconym prawym kulasem ma pobiec na 3:30???

Ja już wiem, że długie biegi w głowie siedzą ale żeby aż tak?

No nie wiem ...ale na Poznań się zapiszę.

A tak na marginesie, to był dobry weekend!!!!

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Ciąg dalszy...
Coś się tam dzieje ale nie o tym chciałem.

Saucony, długo je mierzyłem, biegałem na bieźni, w końcu padła decyzja biorę, tym bardziej, iż potrzebowałem ich na na 10 i na połówkę.
Moje NB robią już za buty do chodzenia i całkiem fajnie się w nich chodzi :). Hm... saucony niby dobre ale jednak po dysze, chwyciłem pęchęrza, pod stopą, okolice palców. Myślę, iż zawiniły skarpetki, bo może nie popatrzyłem i nie wytrzepałem jak trzeba przed założeniem, pewnie zostało ziarnko piasku albo kawłek frędzla skarpetki. Czułem coś po biegu. Stąd na HM w dniu następnym zakleiłem pęcherz jak i palce (rany po M). W HM pierwsze 2-3km uwierało potem adrenalina i bieg pozwoiliły zapomnieć o pęchęrzu. Oczywiście chwyciłem następne, w okolicy gdzie się plastry odkleiły ale palce i mój pęcherz były ok. W tym tygdoniu stwierdziłem, iż czas bez plastrów pobiec. Zrobiłem 15km ... i co? Chwyciłem pęcherze na palcach, licząc od wew 2-3-4 pęchęrze na styku z kolejnymi palcami, więc wychodzi na to, iż przód buta jest za ciasny i się rozbiega lub skarpetki za cisane bo się zbiegły (już kupiłem kolejne 5 par). Póki co mam w nich około 60 km zrobione, cóż kleję palce i jest ok. Hehe kolejny zakup plastrów mnie czeka.
Dziś byłem na zakupach i przy okazji zaszedłem do umbro, jakie było moje zdziwienie jak były tam asiscy, mizuno, co mnie szkodzi pomierzyłem, pobiegałem, już wiem co i jak szukać i wyszedłem z parą mizuno. Nie mogę się doczekać pierwszego biegu na 15 km. On powie wszystko. Buty są lekkie i do 85 kg (moja docelowa waga, narazie 93kg), he he he, jak większość, spox 500 km i będą robić za buty do chodzenia, he he he tzn za rok będę miał 3 pary do chodzenia i powoli stanę się kobietą ... :).

Poznań niedługo, biję się z myślami 3:45 czy 3:30.

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Bloguję... może ktoś skorzysta!

Poleciałem w mizuno, hm mam mieszane uczucia. Bardzo twarde są pięty, trochę kolana bolały po zew, chyba wsparcie za mocne ale but gryzł nawierzchnię, takie jakieś fajne wrażenie. No i lekki jest, niesamowicie lekki. Zero pęchęrzy (palce zakleiłem jeszcze nia mam nowych skarpetek), poza palcami to ważne, czyli leży dobrze. Po biegu skarpetki suche to też ważne. Teren biegu, trochę szutru, gliny, więcej kostki i asfaltu. Trasa ta moja z ciężkich (około 5km pod górę i ostatnie 500 metrów to ściana 30-45%), trzeba się męczyć. Rekord trasy poprawiony, wyszło po 15km 1:07:38 czyli 4:31, walczyłem do upadłego o pobicie poniżej 1:07 ale niestety ostatnie 1 km to 5:19 (wcześniej 5:30) 14 km 1:02:20 (wcześniej 1:03:31), progres jest wcześniej było 1:08:59, teraz lepiej. Nie miałem ciemno przed oczyma więc można szybciej :).

I wiecie co? To tylko głowa! W długich biegach liczy się każda myśl, każdy ruch ręką, każde otarcie czoła z potu (ja mam opaskę nic nie ocieram).
To są sekundy na km lepiej...ważne? Bardzo ważne.
Biegi odbyły się bez płynów :) jedzenia, czyli potencjał jest.

Marzę o tym by machnać 15 km 1 czasie 1:05. ale tu trzeba zimna, płynów i płaskiej trasy. Z czasem się uda.

Zmieniłem ćwiczenia na siłowni na bardziej wytrzymałościowe
Co zrobić nie będę pakerem :) ale będą szybszy ... tylko po co mistrzem polski nie zostanę ....

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Dzisiaj kolejny bieg na 15 km, pracowałem ciężko na mojej trudnej trasie
Udało się 1:06:50 średnia 4:27.REKORD.
14 km był po 1:01:56 a ostatnie 1000 metrów 4:55
Wcześniej 1:02:20 i 5:19
Na 10 km miałem dzisiaj 44:24 a przedwczoraj 44:37
Tak naprawdę to wygrałem na podbiegach, to jest klucz.
Jeśli ktoś pomyśli taki progres w dwa dni, nic z tego to tylko głowa.

Następny bieg będzie dłuższy więc polecę inną średnią ale kolejne 15 km będzie znów walka o poniżej 4:27, by urwać choć sekundę.

Czytam trochę o planach i nie wiem co mam o tym myśleć. Ja nie mam żadnego planu, mam cel by było szybciej. I mam być lżejszy. Ostatnio waga coraz częściej pokazuje poniżej 92 kg. Dalej jestem słoniem biegowym. Masa zabija.
Po trennigu siłowym biegam z prędkoscią około 13-15 km 3 km i ustawiam sobie 3% górki, nie może być łatwo i nie jest, ale ciemność mnie nie pochłania więc można szybciej.

W nowych skarpetkach jest lepiej, nie mam pęcherzy, może takie malutkie leciutkie zaczerwienienie. Na długi dystans ponad 21 km będę obklejał plastrem.

Maraton za 3 tygodnie na tydzień przed, zdecyduję o średniej i wymarzonym czasie na ten rok.

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Wczoraj w towarzystwie dwóch przemiłych kolegów (których serdecznie pozdrawiam) poleciałem prawie 36 km z średnim tempem 5:25 i pod koniec nie musiałem się nawet za mocno pilnować.
To jest mój drugi najdłuższy bieg...

Dzisiaj czuję się tak samo jak po połówce. Nawet kolano mnie nie boli, nie spuchło, super. Już wiem, że wybór grupy na 3:45 byłby niczym innym jak trennigiem. Początek będzie z grupą na 3:30 a potem "jak fabryka pozwoli".

ps. A zapomniałem o tym, iż po tak długim biegu pije się łyczkami ... po kilkudziesięciu minutach organizm mi przypomniał :).

dodane
Dzisiaj w celach rozruchowych po wczorajszym 35 km poleciałem sobie 13,5 km na mojej trudnej trasie. Po raz pierwszy podpięłem czujnik tętna. Stwierdziłem, że już czas na to. Mam gadżet, czas wykorzystać.
Zrobiłem 13,5 km 1:20:41, średnio 5:57 (cel 6:00), średnie tętno to 131
Według wyliczeń moje maksymalne jest gdzieś między 185-190, czyli patrząc będzie to około 70%.
Dodam, iż na końcowym podbiegu około 300 metrów ostro pod górę, tętno doszło do 152, trzymałem cały czas ciut powyżej 6:00.

Nie wiem jak się do tego odnieść, bieg był dla mnie wolny (w tym pierwsze 5-6km pod górę), prawie cały czas rozmawiałem z kolegą.
Czy ktoś bardziej doświadczony (tętno-bieg) może to skomentować jakiego rodzaju był to bieg, pod kątem tętna?

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Stało się :), wczoraj chwyciłem bardzo dobrą pogodę, bezwietrznie, bezchmurnie, chłodno a do tego miałem w miarę płaską trasę, małe 1-3 metr długie podbiegi. Plan był prosty poniżej 4:20. Po 10 km mialem 42:26 (a straciłem około 20 sekund na zastanawianie się jak dalej biec, chodnik się skończył ... w końcu zawróciłem). na 15 km stuknęło 1:03:36:06, 4:14! Złamałem 1:05 szybciej niż myślałem, teraz myślę o 1 h ... dodam, że to tylko głowa, problem polega na motywowaniu się by utrzymać zadane tempo. Maks miałem 180 uderzeń na minutę w ostatnim km, średnia 170, skoro mój wyliczony maks to 185 wygląda na to, iż mogę biec na 90% przez 15km co chyba raczaj nie jest możliwe...
Następny bieg zapalnuję na 10 km i złamanie 40 minut :).

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Wczoraj ostatni długi spokojny bieg 30km w 2:27 w tempie maratonu bez "dopalaczy" (picia, jedzenia i cukierków), dziś lekka siłownia i 3 dni spokoju :). W niedzielę walczę o dobry czas z roku 2010! Trzymajcie kciuki!

Martwią mnie 3 kichnięcia, pierwsze od wielu, wielu tygodni i raczej nie jest to alergia. Profilaktycznie witamina C i coś tam jeszcze. Powinno być dobrze.
Nie mogę być chory :).

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Czas roku 2010 padł, taktyka właściwa, 3 marsy zjedzone, 4 cukierki wyssane. Na każde 5km piłem albo izotonik albo wodę.
Następnym razem spróbuję z żelami. W sumie około 5 litrów.
W piątek dopadł mnie ból gardła, pastylki plus coś na grypę i witamina C pozwoliły odroczyć sprawę, teraz to wraca, zobaczę co dalej.

Biegłem z grupą na 3:30 miałem się urwać na 32 km urwałem się na 33km dałem sobie 1km zapasu. Było ciężko mięśnie dawały o sobie znać już od 28 km, ale skurczy nie miałem (magnez + potas). Potem z przygodami i walką z czasem, musiałem zerkać na zegarek. Krok po kroku do celu. Warto jest zachować siły na koniec i widzieć mijanych biegaczy to dodatkowo motywuje do dalszego biegu. Na ostatnich 100 metrach już się nie ścigałem uważam, że to nie w porządku w tak męczącym biegu prześcignąć kogoś na ostatnich 100 metrach.
Nie miałem ciemno przed oczyma, więc można szybciej! Nic nie szedłem :) choć nie uważam tego za jakiś ważnych szczegół!
I znów powtórzę jak mantrę długie biegi w głowie siedzą :).
Trzeba mieć plan i konsekwencje.

Track lista:
start 0:34 1138 miejsce :).
10 km 50:14 893
półmetek 1:44:44 855
30 km 2:29:03 742
meta 3:27:08 446

Warto jest tak zaplanować bieg by te ostatnie km biec szybciej, to ważne.
Sprawia to frajdę!

Po tym maratonie w sumie przebiegłem od początku 950 km (ciut ponad 6miechów), wiem, że to może niektórych szokować i pewnie szokuje ale co zrobić :), nic na to nie poradzę. Ważę 92,5 kg przed maratonem, jutro pewnie z 91kg. Chcę dojść do 85, biegać będę. Przeliczniki mówią mi o 3:24 jest to do zrobienia ale trenować będę na swój sposób. Szybkie biegi po około 15km. Jak złamię 15 na 1h to 1 h od czasu do czasu długi bieg na 20-30 km i koniec. Spróbuję interwałów, mam czas.

Mizuno sprawdziły się wyśmienicie, nie mam pęcherzy, nie bolą mnie stopy jest super. Wentylacje mają niesamowitą!

Co dalej? Nie wiem 11 listopada jest 10km, prowadzę grupę na 60 lub 70 minut. Potem zima. Na wiosnę zobaczę :), mistrzem nie będę już.
A teraz jak zwykle siłownia i biegi.

ps. Po braku porad i wpisach rozumiem, że nie jestem już początkujący, raczej pisać będę o ważnych rzeczach, choć te pisanie jest dla mnie bardzo motywujące.

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Po ostatnich zawodach (2tyg po M) w Tucholi gdzie zrobiłem 1:03:24 na 15 km (trasa bez atestu i chipów), przyszło rozczarowanie. Takiego czasu się spodziewałem, choć mój początek był wolny. Pierwsze 4km w okolicy 4:25, potem dopiero zacząłem się dobierać do skóry innym zawodnikom (i zawodniczkom :)). Rozczarowanie? Tak, dlatego, iż próbowałem pobić sam ten czas co mnie się nie udało. Trochę mnie naszło rozgoryczenie, ciężko jest mi nawet się otrzeć o ten czas. Może to problem regeneracji(za długo) lub mojej trasy, która do płaskich nie należy, lub też dodatkowej siłowni , hm, nie wiem. Pomyślę.
Szukałem wiedzy i czego się dowiedziałem? Ano tego za to co byłem goniony, że ze szybko robię pierwsze km, że za szybko biegam. Otóż to to właśnie było dobre, każdy bieg szybciej, bicie rekordów, biegi pod górę w upale to mnie bardzo szybko podniosło up. To dzięki temu zrobiłem 3:27 w M, teraz już wiem, że tego dnia mogłem szybciej. Poczytałem trochę i jedno wiem, że jak zrobię czas w M poniżej 3:15 ważąc tyle co co teraz (93kg) lub 85 kg to będzie mega, mega wyczyn... cóż więc taki sobie stawiam cel na rok 2011 a co trzeba mierzyć wysoko!

I wracam do moich ulubionych treningów 15km jak najszybciej ale póki co będę walczył o zrobienie na moim garminie 10km w 40 minut o jest cel do końca roku.

ps. Wracam też do motywującego pisania :).

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

I piszę dalej ...

Wczoraj było małe co nieco :) (sobota prawda? ha, ha, ha).
Obudziłem się rano i okazało się, że jest godzinę wcześniej, takie czary mary :). W głowie jeszcze trochę szumiało więc postanowiłem się szybko tego pozbyć. Nie miałem ochoty na ściganie się na 15 km, więc wybrałem HM w kierunku morza. Pierwsze km o dziwo przyszły łatwo więc postanowiłem utrzymać tempo poniżej 4:30 do końca. Na 10 km miałem 1:30 min zapasu. Niestety ale po 14 km traciłem tempo, powód prosty wczorajszy wieczór oraz wiatr od 11 km w twarz, niby nie duży ale jednak w twarz :).
Nie ma co płakać czas jaki się pojawił to 1:35:03 4:30 Rekord z Garmina. Bez picia, wspomagaczy, innych biegaczy, po prostu sam :).
Od 4 km z tętnem powyżej 170, czyli według wyliczeń powyżej 90% przez 17 km na końcu miałem 180.
Nie wiem dalej ile moje maksimum wynosi :).
I tak sobie myślę, że można szybciej :).

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

E lob,

Jestem Twoją fanką!

Pozdrawiam,
Początkująca

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Mam szansę w Maratonie? (udało się) i dalej....

Też dołączam do fanklubu! bardzo fajnie się Ciebie czyta, kiedy jest się przed swoim pierwszym maratonem:)

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Stronę wygenerowano w 0.217 sekundy.

do góry