emo To mi sie nie podoba!

To mi sie nie podoba!

Po co mam się tak szarpać?
To zależy, co Ci sprawia większą przyjemność i z czym ci lepiej - z szarpaniem się, czy nie szarpaniem. Odpowiedź wydawałyby się prosta i oczywista, ale jednak tak nie jest.

Sens?
A co to jest sens? Czy tylko działanie ukierunkowane na jakiś konkretny cel, przynoszące jakiś widoczny efekt, jest działaniem sensownym? Czy każde nasze działanie musi mieć sens w tym rozumieniu?

Ja nie wiem, czy moje bieganie ma sens, czy nie i do czego prowadzi. Nie zastanawiam się nad tym. Przyjmując takie kryteria, mniej ma sensu, niż ma. Od lat biegam na takim samym poziomie, celów sobie nie stawiam, a na polu zawodniczym jestem niespełniona i tak już zostanie.
Ale bieganie stało się dla mnie czymś tak naturalnym i niezbędnym, jak oddychanie. Może jestem już zatem nienormalna, ale kto jest normalny i co to jest norma?

Kontuzje?
Myślę, że za bardzo się skupiasz na sobie i na swoich bólach. Nie będę tu wymieniać, co mnie boli, ale uwierz - nie tylko Ty zmagasz się z bólem.
Pewnie powiesz, że to patologia i że zostałam wytresowana - trzeba zacisnąć zęby i biegać mimo wszystko. Może i tak. Tylko jak sam się przekonałeś, niebieganie nic nie da, bo gdy biegałeś, przynajmniej nie pytałeś o sens.

Poza tym, nie każdy musi biegać, nie każdy musi to czuć. Masz swój Gymnasion, swoją jogę i siłownię. Może tam znajdujesz sens?
nastawię budzik na 6:30, pobiegam rano, tylko nie wiem, po co
Wstałeś? Piękny dziś poranek, szkoda nie wyjść.
Ja dziś w domu, dlatego dopiero zaraz wychodzę na ciągły. Po co? Bo lubię, bo jest mi to potrzebne, bo lepiej się później czuję.
Gdybym nie była w domu, mój budzik zadzwoniłby o 5.30. Po co? Na wszelki wypadek nie pytam.
KS ENTRE.PL Team...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

A mnie sie nie podoba, że nie mogłam całą noc spać bo palce spuchły mi jak kiełbaski (fioletowe) . Nie podoba mi się też, że ze względu na głupią rękę nie mogę zamęczyć moich nóg. Poza tym, jest pięknie. :)
Maraton Warszawski -...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

Napisałem już wcześniej, że nie wstałem. Faktycznie, jest ładnie, ale przekonałem się o tym dopiero, gdy wychodziłem do pracy.

Pytanie o sens jest ważne i będę je (sobie) zadawał. Nie można czegoś robić nie wiedząc, po co się to robi - to wegetatywne podejście do życia, którego u siebie nie akceptuję. Nie wiem, czy bieganie jest mi niezbędne do czegokolwiek - może jest całkowicie niepotrzebne, a ja za słabo sobie uświadamiam, że dostarcza mi więcej cierpienia niż satysfakcji.
sport ssie

Laski...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

W nocy, zamiast spać, wykonywałem podsumowanie najbardziej dobijających momentów tego roku - wielką traumą jest incydent z Paryża, już po biegu, gdy nie mogłem wydostać się z brodzika w łazience, bo nie potrafiłem ani zgiąć, ani obciążyć lewej nogi, więc stałem bezradny i zastanawiałem się, czy nie zacząć krzyczeć do Wojtka, aby zszedł na dół i mi pomógł. Nigdy więcej nie chcę tego powtarzać, tak sobie powiedziałem, to takie wstrętnie poniżające, degradujące.
Gdy bywałam w dość podobnej sytuacji, myślałam wtedy tak samo, więc rozumiem Cię doskonale.
Oprócz biegania, tak jak napisała Beata, możesz robić też inne rzeczy i jak sądzę, sprawiają Ci one przyjemność. Tylko wpisz je na stałe do swojego programu, bez wyrzutu że one są zamiast biegania. Myślę, że to kwestia nastawienia. Twój uraz przed startami z powodu kontuzji i bólu związanego z bieganiem ma, moim zdaniem, podłoże bardziej psychicznej blokady. Koniec roku jest zwykle okresem podsumowań i pewnie to jest dobra okazja do rewizji naszych działań. Jeśli nie masz ochoty na bieganie bo nie widzisz w tym sensu, to nie biegaj, rób co innego. To nie jest obowiązek, taki jak praca.

DOM jest pięknie, pomimo spuchniętcyh palców.
Pozdrawiam Renata
...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

że dostarcza mi więcej cierpienia niż satysfakcji.
Cierpienie też ma sens.
Przepraszam, to już nie tylko ekshibicjonizm, ale i masochizm, zatem może w temacie wiodącym zamilknę.

Ciągły, bez sensu wiodącego, zrobiłam, trochę ciężkawo i poniżej założeń - z początku myślałam, że to może z powodu mrozu, jednak gdy podliczyłam domowe zapiski okazało się, że był to dziś mój 429 km w grudniu i jakiś 4990 w roku. Cóż, jest po czym czuć się zmęczoną. I to też ma dla mnie sens, choć na "wyniki" nie przekłada się nijak.

A Koncertowa dziś lekko oszroniona, prosta finiszowa prowadziła wprost pod grudniowe słońce, wywołując efekt oślepienia. Fajnie było.
KS ENTRE.PL Team...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

Myślę, że uporczywe poszukiwanie we wszystkim sensu może prowadzić do zgubienia się, i zaczynamy się kręcić w kółko jak Puchatek z Kłapouchym w swoim dole.
Czasami trzeba zostawić sens na boku i po prostu zacząć coś robić.
KS ENTRE.PL Team...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

Przestałem prowadzić dzienniczek treningowy, nawet nie wiem, ile nabiegałem w tym roku, podejrzewam, że około 2,5 tys. km w plenerze. Mam dane od czerwca (gremlin), ale niepełne, bo nie uwzględniają tego, co robiłem na bieżni mechanicznej. Może przekraczam 3 tys. km, trudno powiedzieć. Musiałbym przekopać odpowiedni wątek w dziale trening, tam są najpełniejsze dane...
sport ssie

Laski...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

jak Puchatek z Kłapouchym w swoim dole.
Oczywiście z Prosiaczkiem, nie z Kłapouchym.
Nadmiar biegania najwyraźniej zaburza procesy myślowe i pamięć.
KS ENTRE.PL Team...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

Nie wiem, czy bieganie jest mi niezbędne do czegokolwiek - może jest całkowicie niepotrzebne, a ja za słabo sobie uświadamiam, że dostarcza mi więcej cierpienia niż satysfakcji.

mmmhh... ja cie tez chyba rozumiem.

Przepraszam z gory za taki post, moze za chwile go skasuje, ale ten problem Filipa troche mnie dal do myslenia...

Mi sie wydaje, ze sa dwie rozne rzeczy:
- pierwsza rzecz jest sprawa, jakie rzeczy sa dla ciebie wazne, czyli jak rozlozisz twoja sile zyciowa na rozne zainteresowania, ktore sa powiedzmy wartosc dodana do naszego zycia, poza obowiazkami. To wtedy kazdy sprobuje zrozumiec, co go uszesciliwi - moj punkt widzenia jest czysto psychologiczny, nie ma podloza etycznego, i nie mowie ze wszystko jedno -: rodzina, bieganie, plywanie, zakupy, pielegnacja wlasnej skory, narzekanie w dobrym towarzystwie, polytika, samostylizacja itp. Mi sie wydaje, ze tutaj najwaznejszy kryterium jest to, czy pewna rzecz nas uszescliwi albo nie. Jezeli nie, to lepiej dac z tym, jezeli mozna, spokoj i szukac cos innego. Pewien skurcz trzymania sie na sile przy rzeczach dla nas nawet toksycznych moze miec, chyba, bardzo negatywne skutki.

- druga rzecz sa przeszkody, objektywne albo tez subjektywne, ktore nas nieumozliwiaja osagniecia naszych celow. A tutaj trzeba sie zastanowic nad strategiami zeby pokonac te przeszkody.

Teraz, konkretnie: ja na przyklad mialam w ciagu 4 lat 2 razy powazna kontuzje przy barkach. Raz prawy mi wylecial ze stawu, raz lewy mi sie lamal. Skutek tych wypadkow: Ja nigdy w zyciu bede plywala jak plywalam jeszcze 5 lat temu. Mam teraz wyniki w plywaniu gorsze od ok. 60% co mialam 5 lat temu. Byl moment ze mialam wyniki gorsze o 130% - kiedy plywalam, na przyklad w lato po operacji poltora roku temu, bez rak :wink: . Ja osobyscie wybralam taka opcje, ze akceptuje juz nigdy nie bede plywala jak wtedy. Z tym zyje. Czasami mnie denerwuje, kiedy ktos mi mowi ze jezeli sie staram, bede sie poprawila, bo wiem ze nawet taka poprawka moze mnie podnosic na 45/50% mojch dawnych wynikow. I tak wolno. Ale ja postanowilam zapomniec jak plywalam wtedy, i po prostu zaczynalam od nowa, jakby nowa osoba plywala.

A wiesz dlaczego? Poniewaz ja lubie plywac. Daje mi niesamowite uczucie wolnosci. I plywam dalej, bo lubie. A wyniki nie interesuja mi. Nie porownuje sie z innymi, i ciesze sie, jezeli ktos jest szybszy albo szybsza ode mnie. Bo inni beda poprawic sie. Jest to dobrze. Ich kolej. Moja kolej na wyniki juz przeszla. Teraz kolej na czysta radosc z plywania ...

Przepraszam za banaly w tym poscie, czasami rzeczy wazne sa banalne... :oops:
[url]...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

Nic, Ester, nie kasuj i nie ma tu żadnych banałów - tak po prostu jest.
Ale ja postanowilam zapomniec jak plywalam wtedy, i po prostu zaczynalam od nowa, jakby nowa osoba plywala.
Poniewaz ja lubie plywac. Daje mi niesamowite uczucie wolnosci. I plywam dalej, bo lubie. A wyniki nie interesuja mi. Nie porownuje sie z innymi, i ciesze sie, jezeli ktos jest szybszy albo szybsza ode mnie. Bo inni beda poprawic sie. Jest to dobrze. Ich kolej. Moja kolej na wyniki juz przeszla. Teraz kolej na czysta radosc z plywania ...
Bardzo podobnie jest u mnie z bieganiem. Nie zrobię już żadnej życiówki, wiem to. Ale też nie muszę.
Po prostu nie ma takiej możliwości, bo moje życiówki są zbyt wyśrubowane, abym mogła je poprawić z takiego partyzanckiego treningu, wpisanego pomiędzy pracę, dom i inne sprawy. Bo bieganie, mimo wszystko nie przesłania mi całego życia.
A jednak biegam, staram się to robić najlepiej, jak mogę w danym momencie.

Pewnie w innej syt. znajduje się Fil, dla którego, teoretycznie, najlepsze wyniki jeszcze są wciąż przed nim. Tu rozumiem, że owe wyniki i chęć ich poprawy, mogą być motywatorem, a skoro na drodze do osiągnięcia tego celu pojawiają się przeszkody, to i motywacja spada.

Ale ja bym jednak radziła Filowi, aby spojrzał na bieganie z nieco innej strony - wtedy i motywacja, i cele i wyniki za jakich czas pojawić się mogą.
KS ENTRE.PL Team...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

Spojrzałem z innej strony. Prawie wpadłem pod autobus 121 na Hłaski, potem powtórzyłem to z samochodem na Podleśnej (aż się zacząłem śmiać z tego), w lesie ugryzł mnie jakiś skundlony chow-chow połączony linką z czymś zaprzęgowym, opierdzieliłem faceta, który puścił tę menażerię luzem, misiek chow-chow ugryzł mnie drugi raz. Nad Wisłą dopadły mnie dwa kundle, ale tylko oszczekały z bezpiecznej odległości. Na Kępie zdążyłem sobie przypomnieć, że DOM nie lubi biegać w nieoświetlonej części, bo zawsze się tam przewraca, gdy nagle poleciałem do przodu na jakimś wykrocie, na szczęście utrzymałem równowagę. Doprawdy, czerpię ze sportu masę radości.

---

Dzięki Ester!
sport ssie

Laski...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

Ale nic przecież na siłę!

Jak możesz znaleźć radość, skoro skupiasz się na tym, co Tobie w bieganiu przeszkadza? Przecież siłą rzeczy będziesz to teraz wyolbrzymiał, i przeszkód będzie więcej.

Nie musisz przecież biegać. Skoro nie znajdujesz radości tu, poszukaj jej gdzie indziej, tylko gdy jej tam nie znajdziesz, nie miej znów o to pretensji do niewiadomokogo.
KS ENTRE.PL Team...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

Wcale nie mam pretensji. Mam wątpliwości, którymi się dzielę. Przecież nie trzeba tego czytać, jeśli kogoś to irytuje.

Był jeszcze lis. Bardzo rozbawiła mnie wizja siebie, szukającego ostrego dyżuru w Sylwestra, gdyby lisek okazał się chory i zły. Lis oczywiście zachował się prawidłowo, czyli zwiewał 2'30''/km.
sport ssie

Laski...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

Wcale nie mam pretensji. Mam wątpliwości, którymi się dzielę. Przecież nie trzeba tego czytać, jeśli kogoś to irytuje.
Przecież mnie nie irytuje(sz).
Próbuję jedynie wyjść na przeciw Twoim wątpliwościom, a tu i tak źle, i tak niedobrze.
KS ENTRE.PL Team...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

To mi sie nie podoba!

Jeśli chcesz, poirytuję Cię jutro.

A jeszcze jedno - przed rozbieganiem poszedłem do Arkadii. W Carrefourze misiek z dredami wjechał mi wózkiem w prawego Achillesa.
sport ssie

Laski...

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

Stronę wygenerowano w 0.230 sekundy.

do góry